Wszystko za życie

Marzyć, a spełniać marzenia, różnica radykalna. Ile ludzi stąpa po świecie, którzy zaślepieni są codziennością, a marzenia odgradzając za ścianę zwaną Kiedyś.

Chris-McCandless

Zdjęcie pochodzi z kliszy aparatu Christophera McCandlessa.

Kiedyś to ja baletnicą zostanę, ale teraz nieco o filmie i bohaterze własnego życia. Nie jest to bohater domu, znany z reklamy sklepu budowlanego, który zawiesił półkę za pomocą wkrętu czy tasiemki. On miał odwagę, wielokrotnie większa niż ty czy ja. Dobrze, że seriale paradokumentalne są tak beznadziejne, że aż się ich nie chce oglądać. W innym przypadku nie obejrzałabym dobrego filmu, a straciłabym czas na beznadziejne produkcje tvnu czy polsatu. Wstęp wstępem, słyszycie te fanfary? To na cześć filmu pt. Wszystko za życie. Produkcja większości znana(jeśli nie, wstydźcie się.. no dobra daję wam czas byście nadrobili).

Nie jest to nowy tytuł, jednak warto wspomnieć o nim ze względu na jego wielkość. Film jest skierowany dla każdego widza, zarówno tego mniej wymagającego i tego więcej. Bowiem ani jeden ani drugi nie straci czasu na oglądaniu. Jest to biografia Christophera Mccandlessa, szczerze się przyznam do jednego. Nie znałam historii tego Pana wcześniej. Teraz już mogę powiedzieć jedno, podziwiam. Każdy po wygooglowaniu tytułu filmu dowie się o czym to jest i co zrobił Christopher oraz to, że była to przygoda życia. Zmarł, spełniając swoje marzenie. Ja osobiście nie znam nikogo, kto byłby zdolny do takiego poświecenia. Sama też nie byłabym w stanie porzucić wszystkich własnych dóbr materialnych dla przygody, spełnienia marzenia. Chociaż przygoda mnie jara i jak najbardziej to moja bajka. Zanim bohater znalazł się na Alasce poznał fantastycznych ludzi i w ostatnich chwilach zapewne był zadowolony z tego co w życiu osiągnął.

Wędrówka ta, miała szanse by trafić do folderu UDANA. Jednak tak się nie stało. 

Polecam każdemu.