Boyhood

Film nagrywany przez 12 lat przez tych samych aktorów to zdecydowanie coś innego i mało spotykanego w kinach.

Nominowany nie bez powodu, pośród innych filmów wyszczególnia go nic innego jak pokazana zwyczajna proza życia. Nie było trzeba tutaj nikogo zabijać, czy przemieniać w wampira aby film odniósł sukces. Brak tu akcji i sensacji, ale mimo wszystko jest w nim coś takiego co czyni go wyjątkowym lecz trzeba uważać by nie zasnąć. Bo lata nam przelecą przed oczami zbyt szybko. Dla sympatyka kina, coś co musi obejrzeć.


Poznajemy Masona, 5 letniego chłopca. Zwykły dzieciak i jego totalnie zwykła mama oraz siostra Samantha. Cały film to codzienność tej rodziny. Pokazane są wszystkie trudności związane z faktem wychowania dwójki dzieciaków przez samotną matkę zarówno te wychowawcze jak i finansowe. Nie brak tu kłopotów w szkole, wśród kolegów, czy też zwykłe dla takiego wieku kłótnie i przepychanki ze starszą siostrą.

Często dochodzi do przeprowadzek przez problemy finansowe. Dzieciaki szybko znajdują się w nowych otoczeniach, Samantha ma nowe koleżanki od plotkowania, a Mason kolegów od oglądania świerszczyków. Przychodzą momenty, kiedy to ich mama się spotyka z kimś albo bierze ślub. W pierwszym przypadku sielanka nie trwała długo, mąż okazał się nie opiekuńczy a rządny wszelakiej władzy w rodzinie, po kolejnych drinkach tylko mocniejszy. Tutaj czeka rodzinę kolejna przeprowadzka, kolejne miasto, kolejna szkoła i otoczenie. Od czasu do czasu spotykają się z swoim prawdziwym ojcem, typ dziecka, które nie dorosło do roli ojca. Z kolejnymi latami obserwujemy coraz to lepszy kontakt ojciec-dzieci, oraz dorastanie ojca do faktycznej roli.

Nadchodzą kolejne zmiany, a dzieciaki dojrzewają na naszych oczach. Kolejny mąż chybiony, jednak nie przeszkodziło to w rozwijaniu umiejętności i zainteresowań matki ani dzieciaków. Mason zajął się pstrykaniem zdjęć i widać, że to jest to co w życiu robić będzie. Osiąga sukcesy tak jak jego matka, która już kilka lat temu ukończyła studia, a teraz uczy innych w szkole wyższej.  Samantha tak jak brat zajęła się dziedziną sztuki. Nie próżnują ani nie załamują się przez trudności napotkane w życiu. W końcu osiągają wiek kiedy to udają się na studia, no i wyprowadzają się od matki.


Jeśli szukasz akcji w filmie tutaj jej nie znajdziesz. Jest to typowy film obyczajowy pozbawiony jakiekolwiek akcji czy celu. Cały film to powolne przedstawienie kilku ważnych elementów jakie miały miejsce w rodzinie, jakie wpłynęły na ich życie w mniejszym lub większym stopniu. A może po prostu pokazane jest wszystko to co omijane jest w innych filmach skupiających się na konkretnych działaniach.

Po ukończeniu 15 lat przez Juniora dopiero widzimy, że ojciec faktycznie się starzeje- wcześniej tylko u niego nie było można dostrzec fizycznych zmian. Bo czymś szczególnym w filmie jest fakt, że nagrywany był 12 lat. To zdecydowanie czyni go wyjątkowym. Aktorzy starzeją się naprawdę, a nie tylko poprzez charakteryzację. Te duże przedsięwzięcie niewątpliwie mnie zachęciło do obejrzenia tak jak zapewne większości. Widać w filmie rozwój technologiczny co mi osobiście też przypadło do gustu. Wszystko to było tak realne, jakby odtwarzane z filmu rodzinnego, jaki nagrywany był przez członka rodziny.

Muzyka jaką słyszymy podczas tego filmu sama w sobie jest fajna, mój typ więc chwalę. Lecz przez dostosowanie czasowe nie komponuję się w film jako całość. Powrzucane jakby losowo do danego przedziału rocznego. Kolejnym fajnym elementem były wlepiane popularne książki w danych czasach, tutaj przede wszystkim Harry Potter. Fajnie to wpływało na realne postrzeganie, jednak moim zdaniem niepotrzebne, ale o to chodzi w tym filmie, by uwydatnić niepotrzebne. Zapewne jest to czymś nowym i docenionym przez wielu.

Film byłby lepszy gdyby trwał godzinę mniej, zdecydowanie dłużyło się momentami. Szczególnie jeśli chodzi o początek i wczesne lata. Mam wrażenie, że po 50 minutach dopiero czas ruszył. I dokładnie po tym czasie oglądało się to znacznie lepiej, były ciekawsze chwile. Jednak warto obejrzeć, chociażby z ciekawości. Aby docenić tak długie lata pracy nad filmem.