Rodzinne imprezy

Spotkania rodzinne przy stole. Zbyt częste powinny być zabronione. 

Spotkania te, oficjalnie odbywają się w celu świętowania urodzin czy też właśnie imienin. Wspólna kawa, kolacja no ogólnie wspólnie spędzony czas. Wspomnienia, żart i opowiadania. Brzmi ciekawie i tak też powinno być. Jednak atmosfera nigdy nie bywa taka jaka powinna. Zawsze dzieje się coś nie tak, zawsze ktoś będzie kręcił nosem i zawsze ale to zawsze ktoś powie coś nieodpowiedniego. Oczywiście istnieje gdzieś tam w tym ogromnym świecie rodzina której się to nie zdarza.

Moja rodzina zdecydowanie nie jest spokojna i wierze, że wiesz co mam na myśli- z doświadczenia.

Powinna nas cieszyć perspektywa wspólnego spotkania. Jednak kiedy dochodzi co do czego musisz uzbroić się w mega cierpliwość i wyrozumiałość a przede wszystkim wytrzymałość. Nie musisz brać ze sobą broni jednak miej w zanadrzu, coś co cie może uratować przykładowo wymówkę z której skorzystasz kiedy zrobi się zbyt gęsto.

Po co wyrozumiałość tak? Biorąc pod uwagę, że czas płynie, to nie wszyscy są tak młodzi jak ty. Niektórzy bowiem przekroczyli pięćdziesiątkę, co w sumie nie powinno nas dziwić bo przy stole rodzice; wujek; ciotka; babcia; dziadek i tak dalej. Pamiętaj, nie wszyscy mają tak dobry słuch a wtedy będziesz musiał powtarzać swoją wypowiedź i z dwa razy zanim babcia usłyszy.

Zawsze, ale to zawsze miej w uwadze to, że rodzina wie wszystko lepiej od nas. Wie lepiej dlaczego nie masz pracy czy robisz to co robisz, a nawet jeśli nie robisz no to robisz. Wiedzą lepiej po co i gdzie się włóczysz nocami mimo, że nie mają podglądu. Najlepiej wiedzą co powinniśmy robić a czego nie powinniśmy i co wypada a co nie. Nie licz, że lepiej rozumiesz kwestie poruszaną w rozmowie, oni wszystko wiedzą najlepiej nawet gdy nie wiedzą. A więc wyrozumiałość i cierpliwość tak? Oby jedzenie było dobre to wtedy łatwiej o wytrzymanie.

Przy kolejnych próbach wyjaśniania na czym polega nasze hobby nie dostaniemy poparcia czy pochwały a zamiast tego kilkakrotnie usłyszymy : a po co ci to? albo za moich czasów. Co osobiście denerwuje mnie najbardziej. Czasy się zmieniły i nie wszystko co było kiedyś jest aktualne teraz. Przecież nie wszyscy muszą robić to co robili nasi dziadkowie w naszym wieku. To byłoby mega dziwne. A już najgorsze jeśli słyszymy, że już dawno powinniśmy założyć rodzinę, mieć dom no i może jeszcze wybrany pomnik na własny grób?

Zdecydowanie nasza rodzina wie lepiej czego pragniemy w naszym życiu i jak ono powinno wyglądać. Jednak słysząc to już tak często można się przyzwyczaić i po prostu ignorować. Z kolei jeśli przychodzisz na tego typu schadzki samemu przygotuj się na kąśliwe teksty w związku z tym.

Tak mniej więcej raz na godzinę będziesz świadkiem sprzeczki i to nie takiej delikatnej. No a będą one dotyczyły błahostek typu ile lat ma Pani Halina- była żona lekarza, który mieszkał na drugim końcu wsi przez 5 lat 20 lat temu, jakby miało to jakieś znaczenie. Wybuchnie mała afera bo każdy wie lepiej.

Rodzinka jak zawsze wspomina, zawsze przypominają sobie jedną sytuację i o dziwo zawsze z ust każdego brzmi ona inaczej. Choć osoba, która ją przekazuję ma poważniejszy wyraz twarzy od tej jaka widnieje na jakimkolwiek paszporcie. Prócz tego usłyszysz kto przewijał ci pieluchy i zawsze ale to zawsze nie odwdzięczasz się za to należycie.

Tak więc, spotkania rodzinne są serio fajne ale te raz na jakiś czas zbyt częste doprowadzają do szału.