Anioł śmierci

Przypominając sobie pierwszą część Kobiety w czerni, spodziewałam się czegoś innego. Zbyt szybko i  zbyt wysoko postawiłam poprzeczkę. Bo po obejrzeniu Anioła Śmierci się zawiodłam.

Choć nie był zabójczo zły, tak jarać się nim trudno. Jak wcześniej na plus działa sceneria, a jak z resztą? Widzieliście? Nie? To może zachęcę lub zniechęcę.


 

WIBAOD_D26_03178-small_3000x1910
Dzieciaki wraz z opiekunkami trafiają do posiadłości Eel Marsh, choć miejsce to miało być schronieniem to od samego początku wzbudza niepokój. Już strach wzbudza położenie domu, odcięty bowiem jest od stałego lądu. Tajemniczy chłopiec nie tylko wzbudza zainteresowanie swoim zachowaniem, ale i przynosi falę nieszczęść spowodowaną wybudzeniem duchów tego domu. Jedna z opiekunek Eve Parkins nie przymyka oczu na te wydarzenia i dowiaduję się prawdy a przynajmniej chciałaby się dowiedzieć całej prawdy.

Poprzednia część była ciekawa, dobra a momentami straszna. Czyli tak jak przystało na  „horror”. Film przyniósł sukces, choć był remakiem. Co więcej był dobry nie tylko ze względu na  bohatera Harrego Pottera w głównej roli. Powstała druga część, zapewne osoby stojące za filmem liczyli na podobny sukces przy czym oczekiwali, że nie muszą się jakoś szczególnie starać. Sukces nie przeniósł się na drugą cześć.

Choć to druga część Kobiety w czerni, tak cała akcja rozgrywa się w całkowicie innym czasie, z całkowicie innymi bohaterami. Łączy ich dom jak i postać głównej zjawy- kobiety w czerni. Tym razem widzimy się w czasach drugiej wojny światowej. Dom stoi jak stał, moczary nadal są moczarami.

Film nie ma budzić lęku samą postacią zjawy, a napięciem i niepokojem wprowadzonym w kolejne minuty filmu. W zależności od zaangażowania się w oglądanie filmu przynosi to różne efekty. Lepiej to wyszło w pierwszej części, która dokładnie w ten sposób działała i do zarzucenia w tym temacie nic nie było.

Straszny dom jak w pierwszej części, tym razem nie odkrył przed nami niczego nowego więc już nie wzbudzał niepokoju

Tym razem historię poznajemy z perspektywy głównej bohaterki, a zarazem narratorki, Eve skrywa tajemnicę z przeszłości. Poznajemy ją w kolejnych minutach filmu i sama ta historia budzi w nas odrobinę strachu, a raczej sytuacja w której pojawiają się zajawki jej przeszłości.

black_a

Na plus całego filmu zapracowali aktorzy, którzy wypadli lepiej od całej fabuły filmu. Choć Phoebe Fox momentami mnie denerwowała, niedopasowaną mimiką twarzy do sytuacji tak muszę stwierdzić, że duet z Jeremy Irvine wypadł dobrze w tym niemal gotyckim horrorze. Mimo, że do tej pory nie wiem co wspólnego z tym wszystkim miał Harry, a może przespałam ten moment. Scenografia o której wspominam od pierwszej linijki jest ogromnym plusem dla filmu, zdjęcia idealne wręcz aby ukazać straszny klimat.


Jakkolwiek niska byłaby ocena filmu i tak zechcemy go obejrzeć, ze względu na pierwszą część. Choć spora część się rozczaruje tak dostrzeże plusy jakie tu mimo wszystko występują. Jednak to również zależy od tego co widz lubi, nie wszyscy lubią historie z nadprzyrodzonymi postaciami okryte dodatkowo mrokiem.

Kobieta w czerni była rewelacyjna, ale niestety Anioł Śmierci tylko dobry. Gdyby nie scenografia, aktorzy i (nieliczne) dobre sceny film byłoby totalną klapą.