Czarna owca w rodzinie

Jesteś beznadziejna/y, nic nie robisz i nic nie osiągniesz. To słowa, jakie najczęściej padają do czarnej owcy w rodzinie. A skąd to wiem? Bo nią jestem. 

Nie chcę się żalić i narzekać jak źle mi z tą pozycją, to nie po to. Niektórzy może nie zdają sobie sprawy jak beznadziejnie być właśnie tą osobą, która według najbliższej rodziny jest jednym wielkim niewypałem.

Dom to nie zawsze jest miejsce, w którym możemy czuć się stuprocentowo bezpieczni. Szczególnie, gdy mieszkasz z dużą rodziną, gdzie większość domowników uważa się za tych idealnych, nie popełniających nigdy błędów. Przy okazji naliczania swoich licznych (niby) sukcesów potrafią wytknąć krzywo postawioną stopę, czy źle trzymaną szklankę. A wszystko to nazwać niezdarnością życiową.

Oczywiście nie jest to powód by szukać mocnego paska i wieszać się na żyrandolu, ale często nas to dotyka bardziej niż to pokazujemy. Bo po co pokazywać wszystko? By wykorzystali to przeciwko nam?

Czarna owca nie ma sukcesów, a przynajmniej w oczach ludzi, którzy częściej niż miłego dnia powtarzają zrób coś z życiem. Zawsze wszyscy są lepsi, więcej osiągnęli i na większy sukces są skazani. Tylko wiecie, czasem a nawet często słowa takie nie motywują a wręcz przeciwnie, sprawiają że wierzymy. Wierzymy, że nic nie osiągniemy. Każdy człowiek ma gorsze i lepsze dni. A jeśli wszyscy rzucają nam kłody pod nogi, to w końcu zabraknie nam sił, by je przeskakiwać. Szczególnie, gdy wykorzystują nasz trudny etap w życiu.

Pamiętacie historię o brzydkim kaczątku? Wszyscy się śmiali, wytykali a brzydkie kaczątko przeobraziło się w pięknego łabędzia. Niech więc nas wytykają, nazywają niedorajdami, ale kiedyś będą zszokowani.


Jak podkreśliłam na początku, nie szukam rękawa by się wypłakać. Czarna owca nie ma łatwo w domu, to racja. Jednak czasem wszystkie te przykre słowa sprawiają, że chcemy im wszystkim pokazać, że się mylili i nas kompletnie nie znają. A tutaj to nie my wypadamy gorzej, a oni bo próbowali nas oceniać. A przecież nigdy nas nie poznali.

Jestem zatem ciekawa, czy istnieje jakiś inny sposób na walkę jak bycie sobą, zawsze i wszędzie, wbrew temu co myślą inni?