Kiedyś to była prawdziwa radość

Czasem mam wrażenie, że umiejętność czerpania radości z małych rzeczy została z nas wykasowana, z każdego człowieka. 

No bo wiecie, bliżej nam do narzekania aniżeli cieszenia się. Sama nie wiem czemu tak się dzieję, czy to kwestia chorej ambicji, nie podołania jej, czy może czegoś całkowicie innego.

Podczas dzisiejszego spaceru mijałam dwie dziewczyny. W sumie młodsze ode mnie, a przynajmniej odniosłam takie wrażenie. Ale kto wie, może to efekt kremu odmładzającego. W każdym razie jedna drugiej chwaliła się, nie byle czym bo zaręczynami. No nie musiałam nastawiać uszu bo słyszał je nawet Marian, ten z kiosku nieopodal. W sumie nawet się nie chwaliła, po prostu oznajmiała to swojej przyjaciółce.

Z jej ust nie wypływały radosne słowa: wychodzę za mąż. Informowała ją o tym prawie tak samo, jak my znajomych o kolejnym oblanym egzaminie na prawo jazdy. Zawiedzeni, zawstydzeni i chętni do zmiany tematu.

- Patrz jaki pierścionek mi kupił, pokazywałam mu całkowicie inny.. A tu co, małe oczko i sama nie wiem.

Może dziewczyna ta miała wiele wspólnego z opróżnionym kartonem po mleku, ale mimo wszystko jest idealnym przykładem. Choć zauważyłam to dopiero w momencie, gdy staruszka do mnie zagadała. Tak właśnie, staruszka. Nawet się nie zorientowałam, że obok mnie spacerowała starsza pani.

- Wy młodzi to nie potraficie się cieszyć, kiedyś to była prawdziwa radość.

No właśnie, tak chyba własnie jest. Mamy większe możliwości niż mieli nasi dziadkowie w naszym wieku, no i generalnie od tego wszystkiego nam się w dupach poprzewracało. W wyniku czego nie cieszy nas fajna pogoda, wypad nad morze, wspólnie spędzony czas z rodziną czy przyjaciółmi. A wszyscy dookoła tylko powtarzają: jak wygramy w lotto to nareszcie będziemy szczęśliwi.


Może zróbmy mały eksperyment, taki naprawdę malutki. Co ostatnio sprawiło nam radość, taką prawdziwą? Ja zrobiłam sobie długą odprężającą kąpiel. Taką no z bąbelkami i innymi bajerami. Podczas niej zorientowałam się, że już dawno nie miałam czasu by posiedzieć chwilę w wannie. Zazwyczaj był to szybki prysznic bo czekało na mnie milion innych spraw.