Nic nie trwa wiecznie

Jak bardzo się myliłam myśląc, że szczęście i przyjaźń będą trwać wiecznie. 

Co?! Co takiego? Myślałaś, że coś może trwać i trwać? Nawina jesteś.

Tak, jestem bardzo naiwna. Choć wolę to tłumaczyć nadzieją, bo często nią żyłam. Tak, byłam głupia myśląc w taki a nie inny sposób.


Pamiętam te czasy, kiedy miałam mały słodki notesik, w którym pisałam jakie to szczęście mam, wypisując kolejne dowody.

Dorosłam, szczęście minęło, a radość nie sprawiają już tak małe rzeczy jak kiedyś. Notes mam, choć nie taki słodki jak kiedyś i nie wylewa się z niego nic dobrego. Nadmiar obowiązków i zobowiązań przyćmiewa złotówkę wygraną w zdrapkach.

Jednego dnia cieszymy się awansem społecznym, czy zawodowym, a drugiego dnia gryziemy piach i to dosłownie, bo nie stać nas na jedzenie.

Przyjaciele nie są już przyjaciółmi. Ludzie zawsze odchodzą, jednego dnia są z nami na każdym kroku, niczym cień, a drugiego po prostu ich nie ma. Czy warto mieć do nich pretensję, że odeszli? Nie warto, poza tym czy to oni odeszli? Czy po prostu my im na to pozwoliliśmy, a może było to nam na rękę. To nie oni przestali się odzywać. To po prostu minęło.

Nie warto doszukiwać się winy, szkoda życia. Trzeba się przyzwyczaić, że ludzie przychodzą i odchodzą. Nic nie trwa wiecznie, nawet przyjaźń. Życie trwa dalej, przyjaciele będą się pojawiać, a następnie znikać.


Żyjemy, wszystko idzie do przodu. Więc zmieniamy się, zmienia się nasze otoczenie, ludzie nam towarzyszący. Ale czy to nie taka kolej rzeczy?