Noc jest stworzona do myślenia

Spanie jest fajne, ale jest coś co wychodzi nocą lepiej. Tak, jest to myślenie, pracowanie.

Wszystkie pomysły przyszły mi do głowy właśnie nocą. Nigdy planowanie, obmyślanie nie wychodzi mi lepiej jak wtedy, gdy za oknami ciemno i cicho, ale dlaczego tak jest?

 

Dzień powinien być w całości przeznaczony na odpoczynek, przynajmniej po pracy/uczelni. No bo co innego można robić w ciągu dnia? No oczywiście oprócz wszystkich domowych obowiązków, które lepiej wykonuję się w ciągu dnia. Spoko, bo wyobrażasz sobie, leżeć w ciągu dnia zostawiając wszystko na noc? Nie ma takiej siły i mocy, nawet tej nocnej mocy by wszystko dało się zrobić. Jakby tego było mało, trzeba też na chwilę iść spać. Mówi się, że im dłużej tym lepiej, ale kto tam wie. Czasem wystarczą mi 3 godziny snu, czasem 5, a jeszcze innym razem muszę spać 8 bo chyba umarłabym na przymulanie.


 

Od kilku lat wraz z nadejściem zmroku włączam ekstra działanie. Pisanie wpisu na bloga, nauka, pisanie pracy czy też planowanie niedalekiej przyszłość. Wszystko to robię w ciągu nocy, nawet nie wyobrażam sobie, by robić to w ciągu dnia. No bo jak? Miałabym wcześniej pójść spać i stracić tyle cennych godzin, jakie mogę przeznaczyć na efektywną pracę?

To wszystko kwestia przyzwyczajenia, ale serio nie wyobrażam sobie, by wykonywać w ciągu dnia wszystkie te czynności jakie wykonuje w nocy. Nie wyobrażam sobie pisania podczas gdy za oknem pozdrawia słońce, za ogrodzeniem sąsiad kosi trawnik, a na dodatek co chwilę coś się dzieję. Jak nie listonosz wpada z paczką czy listem to dzwoni telefon, jeśli nie telefon to po prostu jest to czas spędzany z rodziną czy nawet psem. Czasem nie ma chwili by spędzić ten czas sam na sam.


 

A w nocy jest luz,  nie ma mowy by ktokolwiek przeszkadzał nam, nikt nic nie chce, a powiadomienia facebooka nawet nie dają o sobie znać. Ta cisza i poczucie samotności sprawiają, że chce się działać. Zawsze żałuje, gdy godziny przelatują zbyt szybko niż chciałabym, bo w głowie nadal całe mnóstwo fantastycznych pomysłów, jakie chcą wreszcie wyskoczyć na środowisko zewnętrzne. No, a po kilku pracowitych godzinach, obejrzanym filmie czy przeczytanej książce przychodzi czas na sen. To generalnie też coś cudownego, bo zazwyczaj kładę się zadowolona z siebie i tych godzin. Chyba nie ma nic lepszego jak zasypiać z pewnego rodzaju uczuciem, uczuciem spełnienia.

Najlepsze jest to, że wszyscy naukowcy jakby się zgadali zgodnie twierdząc, że czas na efektywną pracę to poranek. Może u niektórych to się sprawdza, ja tam poranek mam wypełniony po wszystkie brzegi, snem. A gdy wstaję, nawet nie myślę o tym, by pracować. Wtedy zawsze jest miliard innych obowiązków.