Poseansowy kac

Coś co zrozumie tylko ktoś, kto naprawdę kocha filmy. Coś, czego nie zrozumie żaden inny śmiertelnik. To poseansowy kac.

Mam tak od dawna, filmy wraz z napisami końcowymi kończą się, jednak moje przemyślenia na temat danej produkcji nie zawsze. Oczywiście, to nie działa tak, że rok temu obejrzałam film i do tej pory mam zawiechę bo myślę tylko i wyłącznie o tym jednym filmie. Nie, to nie o to chodzi.


 

Ja generalnie filmy dzielę na podgrupy: nudne, prawie nudne i zajebiste.

Z nudnymi to jest tak, że owszem obejrzę do końca, ale nigdy jakoś specjalnie nie zagłębiam się w przemyślenia nad fabułą, aktorami i wszystkim tym co miało miejsce w tym filmie. Kończy się film i mówię papa. Jeśli chodzi o dwie pozostałe podgrupy to bywa już różnie.

Prawie nudne to są te filmy, które kończą się nie dość, że przewidywalnie to po najniższych staraniach, bez żadnych niewyjaśnionych sytuacji, dramatów i generalnie tak jak jakbyśmy my to wymyślili, gdyby to była ekranizacja naszego wypracowania ze szkoły podstawowej, banalnie.

A jakie to są zajebiste filmy? To wszystkie te, jakie paraliżują mnie podczas oglądania do tego stopnia, że nie wstaję z fotela, kanapy nawet po to by skorzystać z toalety. Po prostu, jestem w stanie oszukać pęcherz jeśli dzieję się coś fantastycznego na ekranie. To są wszystkie te filmy, które budzą we mnie wrażliwość. Owszem, lubię dramaty, ale podziwiam nie tylko taki gatunek, więc nie chodzi tu tylko i wyłącznie o płacz nad złamanym sercem czy utratą.

 

Kiedy trafia mi się zajebisty film, to zawsze myślę, co by było gdyby. No jakby wybudza się u mnie kreatywność i tworzę kontynuację bądź wprowadzam poprawki do obecnego scenariusza, wszystko to dzieję się w mojej głowie, prawie zawsze pozostaje to tylko i wyłącznie do mojego wglądu. No taka to już skromna jestem, ale prócz tego całego gdybania próbuję znaleźć podobne tytuły, historie. Tylko i wyłącznie dlatego, że jarał mnie ten klimat. Najlepiej jest gdy trafiam na całą serie. Wtedy mogę spokojnie oddać się tej fazie.


 

Ostatnio tak było z Oszukaj przeznaczenie. Film mnie nie powalił, był zbyt błahy, ale pomimo to spodobały mi się te dziwne wypadki, góra mielonego mięsa i całe mnóstwo ketchupu. Film miał to coś, co wyróżnia słabe filmy na tle pozostałych słabych filmów. No i ciekawa jestem, kto przyporządkował tą serie pod horrory? Owszem, horrorem mógłby być taki scenariusz w naszym życiu, ale tam na ekranie to słabo było zobrazowane.


 

 

O co zatem chodzi w tym poseansowym kacu?

Jest to ten stan, w którym jesteś zaraz po obejrzeniu długo wyczekiwanego filmu, oczywiście tego, który nie okazał się klapą. To ten stan, podczas którego oddajesz się dzikiej dyskusji na temat tego tytułu. A oprócz dyskusji towarzyszy Ci ciągła myśl, co byś zmienił, co mogło być inaczej, a przede wszystkim pojawia się więcej pytań typu: czemu?  To to, co sprawia, że żaden inny film nie nada się na wieczorne kino, choćbyś miał przejrzeć obszerną listę. To jest to samo, co nas dopada po przeczytaniu zajebistej książki, nie jesteś w stanie wziąć się za inną, przynajmniej przez pewien czas.

Tak jak wspominałam, nie zrozumie tego żaden fan polsatowych premier, trzeba kochać kino, po prostu. Więc pytanie jest jedno, czy wam towarzyszy taki kac? Jeśli tak, to polecajcie tytuły.