Zwiedzanie Zamku w Mosznej

Gdy dowiedziałam się, że w Polsce mamy baśniowy zamek, to od razu zapragnęłam tam pojechać. Gdy tam pojechałam baśniowy czar prysł.

Nie pamiętam już kiedy dokładnie dowiedziałam się, że w pobliżu mam taki fajny zamek. Jarałam się nim, gdy tylko widziałam zdjęcia. Serio. Nie żebym uważała się za jakąś księżniczkę, ale uwielbiam zamki. Zwiedzać zamki, bo nigdy nie chciałam się przebierać za jakieś pudrowe princessy i czekać na tego wymarzonego, na białym rumaku. Nigdy nie chciałam diademu ani swoich służek. Pomimo to zawsze uwielbiałam wchodzić w zamkowe progi, czy to zboczenie czy powiew fascynacji kultury średniowiecza i późniejszej, tego nie wiem.

Zamek w Mosznej

IMG_4922

Gdy jadę zwiedzać zamek to oczekuje niczego innego jak zwiedzania. Więc nie oczekuje dużo, mimo to Zamek w Mosznej nie podołał. Co prawda z zewnątrz prezentuję się jeszcze ładniej niż na zdjęciach, ale w środku nie zobaczymy niczego nadzwyczajnego. Nie znajdziemy tutaj licznych komnat, gdzie błyszczy bogactwo z lat świetności zamku. Liczba pomieszczeń dopuszczonych do zwiedzania jest bardzo mała. Zobaczymy tylko gabinet Franza Huberta Tiele-Wincklera, galerię z przeszklonym dachem, w którym nie zobaczymy ani jednego obrazu, za to dowiemy się, że współcześnie odbywają się tam inne zajęcia. Komnatę lustrzaną, w której znajdziemy tylko jedno lustro, wszystkie inne ściany są zapełnione współczesnymi malowidłami. Tak, współczesnymi. Pomieszczenie niegdyś uznawane za bibliotekę w dzisiejszych czasach również jest biblioteką. Tylko, że publiczną więc za szklanymi gablotami zobaczymy chociażby atlas europy. Generalnie wszystkie pomieszczenia są ozdabiane przez współczesnych artystów, moim zdaniem nie wygląda to ładnie, wręcz psuje całość.

Oczekiwałam, że poczuje jeszcze pot Hrabiego, zobaczę książki jakie wtedy czytał, obrazy jakie podziwiał i generalnie pomieszczenia, które dla niego były codziennością. Zamiast tego zobaczyłam zaledwie dwie komnaty, które nieudolnie zostały wyremontowane.

Na dodatek był tam jakiś zlot Harrego Pottera, no dobra nie zlot a kolonie. Dosłownie wszędzie chodzili magowie w swoich czarnych pelerynach. Skakali po nielicznych zachowanych meblach, a po zamku chodzili jak władcy, albo w sumie magowie.

Fajną atrakcją było wejście na dwie wieże, z których był naprawdę fajny widok. Zaskakującym faktem było to, że na terenie zamku znajduję się winda. Co ciekawsze nie jest to współczesna wstawka zamku, znajdowała się już tam za życia Hrabiego.

[lgc_column grid=”50″ tablet_grid=”50″ mobile_grid=”50″ last=”false”] Tempo w jakim powstał (3 lata) było niewiarygodne nawet jak na XX w. wiek gwałtownego rozwoju techniki. Historia budowy urosła do rangi mitu. Skoro technicznie było to niemożliwie to budowniczym musiały pomagać nadprzyrodzone siły. Tak pewnie narodziła się legenda.. [/lgc_column]

 

 

Z kolei z nią wiąże się ciekawa legenda, bo po jego śmierci przestała działać. A wszyscy, którzy próbowali ją naprawiać ginęli w dziwnych okolicznościach lub chorowali. Generalnie to jedno ze skrzydeł, to najpotężniejsze powstało w 3 lata, było to niemożliwe więc ludzie gadali, że to na skutek nadprzyrodzonych sił, paktu z diabłem czy czegoś takiego, utwierdzili się w tym przekonaniu tuż po śmierci Hrabiego, kiedy to właśnie winda przestała działać.

 

IMG_4924

Zamek w Mosznej mieści  365 pomieszczeń, czyli tyle ile dni ma rok oraz 99 wieże, małe i duże. Czy to prawda? Nie wiem, liczyć nie liczyłam.

Większość pomieszczeń zajmują pokoje hotelowe. Najlepszym oczywiście jest złoty apartament, podobno należał do samego Hrabiego.

IMG_5065

Oprócz tego znajduję się tam przepiękny ogród, który szczególnie ładnie wygląda wiosną. Niestety nie miałam okazji widzieć go w całej okazałości, ale mimo to byłam nim zachwycona.

Tak jak już wspominałam, w Zamku są organizowane magiczne kolonie, ale oprócz tego noce strachów czy szkoły dla małych Hrabii. Biblioteka jest biblioteką, restauracja-restauracją a kawiarnia-kawiarnią. Wszystko jest używane, więc nie znajdziemy tutaj nic ciekawego jeśli liczymy na zwiedzanie. Z kolei na nocleg, sesję zdjęciową czy wakacje dla dzieci jest to idealne miejsce.

Niegdyś mieściło się tam Centrum Terapii Nerwic, idealne miejsce dla takiego ośrodka, prawda?


 

Szkoda tylko, że budynek jak i otoczenie nie są poddawane renowacji. W miejscu, z którego powinna lać się woda, jej nie ma. W miejscu fantastycznej fontanny możemy dostrzec od czasu do czasu mysz, której czas minął i gołębia, który w coś trzasnął. Serio, nikt z pracowników tego nie zauważył?

Natomiast w oddali Zamek jest przepiękny, zniewala nas wielkością, architekturą i to najważniejsze. Mam tylko nadzieję, że ktoś się otrząśnie nim takie miejsce zostanie całkowicie zatracone.