Tinder, zabawa w klikanie

To już nie nowinka, że coraz więcej rzeczy możemy robić zdalnie, w domu siedząc na kanapie czy w ciepłej wannie. W dzisiejszych czasach nawet możemy znaleźć miłość swojego życia, gdzie? No w internecie. Tinder, czyli dosyć znana aplikacja, która ma nam pomóc w poznaniu tej drugiej połówki.

Zawsze się zastanawiam, jaka część ludzi przesiadująca na tego typu portalach, aplikacjach bierze to wszystko względnie poważnie.

Tinder jest zabawą, a właściwie grą na klikanie. Owszem, wyszuka nam osoby ciekawe w okolicy. A my możemy odrzucić i grać dalej, albo przybić piątkę i zacząć rozmowę lub grać dalej. Jak to wygląda? Ano tak, że zwykle gramy dalej.


Specjalnie sprawdzałam, ile osób się do mnie odezwie po tym magicznym dopasowaniu. Dopasowanie występuje wtedy, gdy zarówno my jak i osoba po drugiej stronie da nam lajka. Tutaj wszystko toczy się na lajki. Na miliard dopasowań dostaniemy może z 5-10 wiadomości, a raczej powitań czy też zapytań.

Przykładowo, w ciągu 3-4 dni używania dostałam dwie propozycje trójkąta, z 10 pytań odnośnie loda. Oczywiście wiadomość ta nie zdziwiła mnie od chłopaka, który w swoim profilu miał tylko zdjęcia prezentujące mięśnie brzucha, a w opisie kilka delikatnych sugestii odnośnie wielkości. Dobra nie, wprost napisane było, że ma dużego.

Wiadomości takie jednak zdziwiły mnie, gdy osoba posiadająca najnormalniejszy opis, normalne zdjęcia nagle wyskakuje mi z tak śliską propozycją. Oczywiście to zabawne. No bo naprawdę panowie, tacy słabi jesteście, że panienki na jedną noc szukacie w internecie?

Oczywiście nie bez powodu nazwałam to grą na lajki. Bo pomimo, że zdarzy nam się jakieś głupie pytanie, czy sympatyczna wiadomość, to tak czy siak 80 procent dopasowań pozostaje od tak, bez odzewu. A niby tacy dopasowani byliśmy.  Oczywiście zdaje sobie sprawę, że nie zawsze to facet musi odezwać się do kobiety, ale ja postanowiłam czekać.

Chyba niektórzy sobie tam są tylko po to by być i klikać, od czasu do czasu dowartościować siebie spoglądając na te wszystkie lajki.

A dziś dla ciekawości w opis wrzucę link do bloga, ciekawa jestem ile osób tu wpadnie i przeczyta ten post. Bo jeśli nie spotkam swojej randki, to może swojego czytelnika?


Dobra, nie będę kłamać, że oczekiwałam czegoś innego. Ku zdziwieniu rozmawiam sobie z normalnymi osobami poznanymi dzięki zwykłemu lajku. Jednak no, ciekawa jestem, jakie propozycję jeszcze dostanę. Może BDSM?