Uchodźcy, czyli pomiędzy strachem a współczuciem

Nie da się przejść obojętnie obok tego co ostatnio się dzieje. No nie sposób tego przeoczyć, nawet gdybyśmy bardzo chcieli. W telewizji, radiu i internecie jest o tym głośniej niż o ostatniej porażce w Niemczech. Choć to nie są wydarzenia tej samej skali. Dobra, tak poważnie.

Już na zwykłym serwisie społecznościowym zobaczymy jak wielu jest przeciwnych przyjęciu uchodźców. A gdzieś pomiędzy tym znajdziemy ludzi, którzy kierują się współczuciem i w dyskusjach piszą się za tym, by uchodźcy znaleźli schronienie w naszym kraju. Zakładam, że istnieje trzecia grupa, która nie wie za czym się stawić. Czy kierować się sumieniem czy rozumem. To całkiem zrozumiałe. Bowiem sytuacja ta nie należy do łatwych. Każda decyzja niesie za sobą zarówno pozytywne jak i negatywne skutki. Tak jest również w tym przypadku.

Znajdziemy setki nagrań, zdjęć ukazujących piekło, jakie spotyka własnie tych ludzi, Syryjczyków. Zastanawiam się, czy osoby, które wręcz krzyczą o tym, by nie przyjmować uchodźców są ślepi? Czy pozbawieni współczucia? Gdzie tutaj chociaż trochę empatii? Jak można po prostu przechodzić z podniesioną głową obok cierpienia innych. Jesteśmy ludźmi do cholery, więc powinniśmy reagować na takie czyny, a nie olać i odetchnąć z ulgą, że to oni a nie my.

A co gdybyśmy to my potrzebowali tej pomocy?


 

Fala emigrantów jest na tyle silna, że odczuwają ją powoli wszyscy. Syryjczycy uciekają gdzie się da, stąd ostatnio głośno o licznych zgonach, znalezionych chociażby w samochodach dostawczych, gdzie się poukrywali by dostać się do Anglii. Ostatnio byłam świadkiem dyskusji, w której rozmówcy doszli do wniosku: Skoro weszli do tych chłodni, to dobrze że pozamarzali, trochę ich mniej.

Rozumiem, że może to być uciążliwe. Szczególnie przy granicach, gdzie emigranci dosłownie łapią się wszystkiego, by tylko przedostać się na wyspy. Ci co mają pieniądze proponują 2 tysiące funtów za transport przez granicę, podobno,  inni nie mają takiego szczęścia i kończą na jezdni, rozjechani.


 

Największym wrogiem człowieka jest człowiek

Nie potrafię sobie wyobrazić, jak można po prostu machnąć ręką na tragedie. Widząc tyle ofiar wojny na Syrii. Z drugiej strony wiem skąd ten strach przed przyjmowaniem ich. Nie jedno się widziało, czego się boimy najbardziej? Wyszkolonych żołnierzy pomiędzy emigrantami, którym naprawdę zależy na w miarę normalnym życiu. Boimy się aktu terroru u nas, a to za sobą niesie przyjęcie uchodźców. Wiele się zmieni, to jest pewne.

Poza tym, boimy się innych kultur i religii, tak. Emigranci kierują się na zachód, chcą do Anglii i Niemczech. Nie tylko dlatego, że gospodarka tam jest lepiej rozwinięta. Drugim ważnym powodem jest społeczeństwo, przyzwyczajone już do emigrantów, tolerancyjne. Wystarczy spojrzeć na ulicę Anglii. U nas nadal spotykamy się z różną reakcją.

Co ciekawe, jesteśmy negatywnie nastawieni na emigrantów, a sami uciekamy na zachód. Sytuację są podobne, różnią się tylko wojną domową, która zmusza Syryjczyków do opuszczenia swojej ziemi. Nam nic nie grozi, nic poza mniejszą wypłatą. Polscy emigranci nie widzą w tym niczego złego, ale są przeciwni uchodźcom. To samo w sobie się przeczy. My uciekamy do pracy to prawda, ale dla niej również oni uciekają, a przynajmniej zgodnie to potwierdzą. Więc w tym porównaniu to my wypadamy gorzej.

Oni wezmą nasze stanowiska pracy i pieniądze. Z takim hasłem również się spotkałam. Owszem, u nas trudno ze znalezieniem pracy i to bardzo rozumiem. Rozumiem te zdenerwowanie o pieniądze, ale ludziom trzeba dawać szansę. Bo skoro nie damy innym szansy, to kto da szansę nam?


 

Wierze w lepszy świat

Może to naiwne, ale tak jest. Nie możemy oczekiwać niczego, jeśli nie damy nic od siebie. Choć przekonanie coś za coś jest tutaj niewłaściwie. Bo oni potrzebują pomocy, schronienia.

Wiem, że wraz z napływami tych ludzi nadejdą zmiany. Nie będą one małe. Każda decyzja niesie ze sobą konsekwencje. Możemy być przeciwko uchodźcom i jednocześnie pokazać się jako społeczeństwo nietolerancyjne z przejawami rasizmu, a przede wszystkim egoistyczne. Możemy również podać im rękę, bo tego potrzebują. Musimy tylko odpowiedzieć sobie na pytanie, czy jesteśmy ludzcy.