Klucz do wieczności

To jeden z tych filmów, które postanowiłam obejrzeć zanim jeszcze pojawił się trailer. Sama już nie wiem czego się spodziewałam, ale to co tytuł ma do zaoferowania znacznie się różni od tego co zobaczyłam.


Pieniądze. Niby szczęścia nie dają, ale z ich pomocą można dopiąć czegoś, co może przynieść szczęście. A przynajmniej tak o wieczności pomyślał bogaty mężczyzna, który dokonał więcej niż nie jeden obywatel. Niestety choruje na raka. Z pomocą przychodzi mu nieznana nowoczesna medycyna, która odpłatnie przenosi jego świadomość do młodego, a przede wszystkim zdrowego ciała.

 


selfless

Cały film jest oparty na pytaniu jakie zadawane jest od wieków. Czy nieśmiertelność, wieczność kiedyś będzie możliwa? W filmie widzimy jakim kosztem to się odbywa w tym przypadku i to jest jedyny ciekawy wątek w filmie- fakt skąd biorą się ciała, do tych wszystkich nowoczesnych transferów.

Nie wiem do końca czyja to wina, że w filmie powstał tak wielki chaos, z jednej strony obyczajówka a z drugiej akcja, a wszystko to oparte na fantastyce. Wygląda to tak, jakby twórcy byli niezdecydowani, którą drogą iść. A kiedy już czujemy to delikatne zmieszanie dochodzi kolejny element, tym razem jeszcze bardziej emocjonalny.

S_05989-2.cr2

Wspomnienia związane z przeszłością ciała doprowadziły bohatera do nieznanej mu wcześniej rodziny, a jednocześnie nakreśliły jak to wszystko się odbywa.


 

Niektóre wątki, moim zdaniem zostały rozbudowane do niezrozumianej i dużej skali, z kolei inne zostały potraktowane raczej słabo. Chociażby to, że podstarzały bogacz tuż po pobudce w nowym ciele udał się na zaliczanie. Jestem w stanie zrozumieć, jak głodny musiał być w tej sferze, jednak cała przywrócona młodość to dla niego łóżko. Wyszło na to, że te grube pieniądze jakie zapłacił za odliczenie sobie kilku lat zainwestował w seks. A chyba nie o to w tym wszystkim chodziło.Screen-Shot-2015-03-04-at-10.43.37-PM

Z kolei podobało mi się oswojenie bohatera z nowym ciałem, wyglądało to
podobnie
do sytuacji kiedy robimy sobie duży remont w domu. Potrzebujemy kilka dni na przyzwyczajenie się do nowego układu, innych ścian czy też mebli. Tak też było w przypadku Damiana, który potrzebował trochę czasu nim w tym cudzym ciele poczuje się jak u siebie.


Trudno tu ocenić reżysera, Tarsem Singh jest mi kompletnie nieznany. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy na więcej go po prostu nie było stać, czy po prostu pogubił się w tak fantastycznym temacie.

Opis brzmi świetnie, generalnie tematyka miała potencjał. Jednak nie wykorzystano tego właściwie. Cały film pomimo dobrych zamiarów wyszedł przeciętnie. A może to niejaka klątwa Reynolds’a? Wymyśliłam ją, ale prawda jest taka, że aktor ten w prawie każdym filmie wypada tak bezbarwnie. Dobra, koniec krytyki mimiki Reynolds’a, jest przystojny i w komediach wypada nieco lepiej.

Na plus zasługuje realizacja, świetnie prezentujące się wnętrza wręcz ozłoconego domu Damiana, czy laboratorium, które rzeczywiście wygląda dobrze, inaczej to bywa w filmach, gdzie wszystko odbija się przemalowaną fantastyką.

Może to mały i nieistotny szczegół, ale nie potrafię zrozumieć tego, kto projektował plakat filmu. Przecież on niczego istotnego nie prezentuje. 

7694523.3


Film jak najbardziej da się obejrzeć, może nawet przypaść do gustu. Mi osobiście nie skradł serca i zapewne nigdy nie powrócę do tego tytułu. Dla chwili akcji po prostu nie warto.