Wena

Każdy ma swoje dni rozłąki z weną twórczą. 

Mogę wymienić kilkanaście powodów, za które lubię jesień. Jednak drugie tyle wymienię jeśli zapytacie, za co jej nie lubię, jednym z nich jest chandra w połączeniu z przeziębieniem. Nie tylko ja tak mam, to po prostu pogoda towarzysząca tej porze roku wpływa na nas tak a nie inaczej. A przynajmniej lubię to sobie w ten sposób tłumaczyć, chyba nie ma w tym nic złego.

Gdzie znika wena?

Odrywając się od wszystkich naturalnych minusów, mogę śmiało powiedzieć, że powracające seriale oraz tak fajne premiery filmowe kuszą. One po prostu odrywają nas od życia na dłuższą lub krótszą chwilę. Pogoda wpływa na nastrój, a wraz z tymi wszystkimi rozleniwiałymi zajęciami nasza inspiracja chowa się gdzieś głęboko. Przynajmniej tak to jest w moim przypadku, totalnie mnie porwały wszystkie seriale. Jest to o tyle mi na rękę, że katar nie przeszkadza aż tak bardzo w skupieniu się na ekranie. Z kolei walające się chusteczki to nie jest coś, co chciałabym trzymać na klawiaturze. A jeśli już mowa o przeziębieniu, to mamy po prostu sezon na kaszel, katar i pozostawianie sporej części gotówki w aptekach. A dodatkowo całe to przeziębienie sprawia, że brak nam energii i zapału by robić to co naprawdę lubimy.

Jak odzyskać wenę?

Przede wszystkim trzeba wyleczyć to przeziębienie i cały ten chory nastrój. Przy okazji pamiętajcie, że katar leczony trwa tydzień, a ten nieleczony siedem dni, albo odwrotnie. W każdym bądź razie, każdy potrzebuję trochę czasu dla siebie, czy to dla uporządkowania swoich spraw, czy czegokolwiek. Łatwiej mi to zrzucać na jesień, bo pogoda zza oknem aż sama się o to prosi. Jednak takie krótkie rozłąki czasem nas nachodzą, możemy tylko sprawić by trwały one krócej niż wieczność. Bo nie ma nic gorszego, jak wyzbycie się naszej weny raz na zawsze.

Jak przyśpieszyć jej powrót?

No i tutaj najważniejsze jest przede wszystkim samozaparcie. Na mnie zawsze działają ćwiczenia fizyczne, bo nie ma nic lepszego jak wyzbyć się całego lenistwa poprzez spalanie kalorii. Przyznaję, jest to trudne zwłaszcza kiedy częściej niż o bieganiu myślimy po prostu o spaniu. Jednak łóżko może nas uwięzić na dłuższy czas, a wtedy nasze morale mogą totalnie spaść. Jeśli w porę się zorientujemy to spoko, bo tygodniowa przerwa od życia to nic złego. Jednak dłuższe przerwy nie wróżą niczego dobrego, sama niejednokrotnie się poddałam przez taką błahostkę.