Jessica Jones, pierwsze wrażenia

Kilka słów o najnowszym serialu Marvela, który swoją premierę miał 24 listopada.

Co prawda miałam napisać dopiero po kilku odcinkach bądź połowie, ale te pierwsze trzy zrobiły na mnie takie wrażenie, że piszę już teraz. Jak pamiętacie tuż po premierze Daredevila, wspominałam jak dobrze ogląda się serial o superbohaterze, w takim no wiecie mroczniejszym klimacie. Nie znajdziemy tego w żadnym serialu DC Comics, który przecież też produkuje seriale o superbohaterach i których jest póki co więcej.

Przede wszystkim, tak jak ostatnio muszę wyznać jak bardzo kocham Netflixa. Razem z Marvelem odwalają kawał dobrej roboty, a dodatkowo możemy efekt całej tej pracy zobaczyć od razu. Tak jak w przypadku Daredevila serial został w całości opublikowany jednego dnia, 24 listopada 2015 roku. Oznacza to mniej więcej tyle, że szykują mi się długie dni i nieprzespane noce. Wiem jedno, nie będą to zmarnowane godziny.

jessica-jones-poster-624x351

Dobra, ja tu zachwalam a jeszcze nie powiedziałam o czym konkretnie jest ten serial. Zapewne nie zdziwi was fakt, że o kimś o nadludzkich umiejętnościach, siłach. O tak zwanym superbohaterze, choć tu wyjątkowo mamy kobietę, a nie faceta tak jak w innych dobrych produkcjach o herosach.

Nie żebym twierdziła, że heroski są słabe. Tylko nie spotkałam się jeszcze z dobrą ekranizacją komiksu superbohaterki. Co jak co, ale produkcja supergirl okazała się kompletną katastrofą. Z kolei Black Widow to fantastyczna postać, która niestety skazana jest na drugoplanową rolę. Tak więc jest to chyba pierwsza ekranizacja komiksu, która skupia się na kobiecej postaci i jest naprawdę dobra. Szczerze? Liczę na to, że producenci skuszą się jeszcze na któryś z komiksów z kobiecą postacią.

Gdybym miała wymienić plusy serialu, jakie zauważyłam już przy pierwszych odcinkach to na sam początek musiałabym wymienić intro, które jest wręcz idealne do tego serialu. Nie mam tu nic błahego tak jak w przypadku Supergirl, Arrowa oraz Flasha. Mamy klimatyczny wstęp, który nastraja nas przed 50 minutowym seansem z Jessicą. Następnie Nowy Jork, uwielbiam filmy, których akcja dzieję się w sercu Ameryki, ale również seriale. W tym przypadku widzimy głównie ciemne ulice Manhattanu, a dokładnie Hell’s Kitchen. Architektura dodaję charakteru tej przygodzie z Jessicą. Zwłaszcza, że bohaterka uwielbia wspinać się po budynkach, momentami zazdrościmy, że to ona a nie my siedzimy na tych schodach pożarowych.

Krysten Ritter jako Jessica Jones wypada dobrze. Pomimo, że nie byłam przekonana o słuszności wybrania jej do tej roli. Jej poprzednie charakteryzacje były mdłe, przerysowane. Z kolei tutaj pasuję wręcz idealnie? Czy może tylko tak jaram się tym serialem, że mi wszystko w nim pasuje?

Na dodatek wszystko to dzieję się w nie małym odstępie czasowym po zdarzeniach z filmu Avengers. Zresztą, sama grupa jest wspominana wielokrotnie i to nie tylko nawiązując do najazdu kosmitów jaki zobaczyliśmy w pierwszej części wspomnianego filmu.

Ciągle odkrywanie przeszłości, tajemnic bohaterki również wpływa na plus. Nie dostajemy na tacy wszystkich informacji tylko musimy czekać, aż Jessica sama zechce pokazać swoją przeszłość oraz swoje umiejętności. Doskonale zlewa się to z jej dość dziwnym, a może specyficznym stylem życia? Na pierwszy rzut oka widzimy podobieństwo do Daredevila, przynajmniej jeśli chodzi o nocne aktywności związane z niesieniem pomocy.

Jessica jest twardą babką, która nijak nie pasuję do stereotypów związanych z kobietami. Czy widzieliście kobietę, która wlewa w siebie tyle bourbona? Wszystkie szczegóły, małe i duże elementy współgrają ze sobą. Nie ma żadnych sprzeczności w jej dość mrocznym przysposobieniu.

jessica-jones

Zatem Jessica Jones pracuje jak prywatny detektyw. Za tą drobną działalnością kryję chęć pomagania drugiemu człowiekowi, która pojawiła się prawdopodobnie po nabyciu tych ciekawych i nadludzkich zdolności. Przeszłość bohaterki jest jedną wielką tajemnicą, a kolejne karty odkrywane są względnie powoli, dzięki czemu doskonale możemy zapoznać się ze skutkami tragicznych zdarzeń, jakie ją wcześniej spotkały.

Już od samego początku wiemy, że za tym wszystkim stoi jedna postać, jeden mężczyzna, który potrafi kontrolować umysł każdego. Purple Man, słyszeliście?

A jako zachętę wrzucam zwiastun, może was przekona.