Janusze biznesu

Oni nie śpią, nie odpoczywają, nie próżnują. Są wiecznie na nogach i z nowymi pomysłami na biznes! 

Dobra, ale może nie wszyscy wiedzą o kogo chodzi. Więc spróbuję wam wytłumaczyć.

Oczywiście nie ma nic złego w tym, że u ludzi przejawia się przedsiębiorczość, ale Janusze biznesu nie mają z tym nic wspólnego. Jak wiecie, codziennie na światło dzienne wychodzą kolejne to konkursy, czy też inne okazje dzięki którym można zaoszczędzić lub zdobyć coś zupełnie za darmo. Posłużę się przykładem, z którego ostatnio sama chciałam skorzystać.

Winterfresh dosłownie kilka tygodni temu wprowadził fajną promocję. Dzięki zakupie dwóch paczek gum miętowych mieliśmy okazję zdobyć bilet do multikina na seans 2d. Osobiście często korzystam z takich okazji jeśli chodzi o kino, bo jak możecie zauważyć jestem typową maniaczką kina. No, ale mniejsza bo to nie o moich słabościach dzisiaj rozmawiamy, a o Januszowych. Więc taki Janusz, gdy wywęszy promocję na darmowy bilet to biegnie do hurtowni i kupuje tyle gum ile tylko da się zapakować do samochodu. Nie, nie robi zapasów przed końcem świata. On po prostu wymienia te kody z paczek na bilety. Nie po to by iść do cholernego kina. Taki Janusz zapewne do kina nie chodzi, bo szkoda mu pieniędzy. On po prostu darmowe bilety sprzedaje na allegro. Wystarczy, że sobie wejdziecie teraz na wspomnianą stronę i wpiszecie multikino. Wszystkie bilety ważne do końca marca 2016 roku są właśnie z tej promocji. To są darmowe bilety, jakie mogliśmy zdobyć. Niestety pula 40 tysięcy została wyczerpana przez typowych Januszów, których pozdrawiam.

Logika Janusza

Oczywiście, że opłaca się kupić gumy i zdobyć darmowy bilet. Większość polaków codziennie żuje do trzech gum dziennie. Jednak taki Janusz nie widzi promocji, on widzi okazję do zdobycia pieniędzy. Każdy darmowy bilet sprzeda po cenie biletów w kinie. Tylko pytanie nasuwa mi się jedno, czy ktoś to kupuje po regularnej cenie? Jeśli mam zapłacić tą samą cenę biletu w kinie to oczywiście, że wolę kupić tam. Więc Janusz chcąc zarobić jak najwięcej obniży cenę max o złotówkę. Nie więcej, bo biznes is biznes.

Typowy Janusz bierze udział w każdym losowaniu, każdym niewymagającym konkursie i to nie dlatego, że marzy mu się nowa konsola, nowy telefon. Wszystkie wygrane rzeczy sprzedaje. Nie zdziwię się, jeśli sprzedaje ołówki lotto, które podebrał w kiosku.

Typowy Janusz jest gotów stać trzy razy w kolejce po darmowe gadżety. On jest zdolny do wszystkiego. A pamiętacie te torebki, kurtki czy odkurzacze z Lidla? 1/2 tych złapanych okazji została wystawiona w internecie po cenie wyższej.

Nie ma co się dziwić, że ciągle jesteśmy wyśmiewani, a fajniejszych promocji czy losowań konkursowych jest mniej. To wszystko zasługa Janusza.  Oczywiście nie ma nigdzie określone, że przedmioty które kupujemy, które wygrywamy mają być do naszego użytku. No, ale bez przesady co? Taka Hania, Asia czy Basia byłyby ucieszone z biletu do kina, z skorzystania z niego, ale nie mają okazji bo cebula je wyprzedziła.

Swoją drogą, ostatni weekend musiał być pracowity dla Janusza. Musiał bowiem wychwycić wszystkie najlepsze okazje, by teraz zarobić.