Jessica Jones, plusy i minusy serialu

Cały sezon obejrzałam w kilka dni, czyli niestety nie był taki ciekawy jak Daredevil, który właściwie pochłonęłam w zaledwie trzy noce. Po obejrzeniu musiałam jeszcze przetrawić to wszystko by móc cokolwiek napisać o samym serialu. 

Pierwsze godziny

Tak naprawdę po pierwszych odcinkach byłam przyjaźnie nastawiona do Jessicy jak i do samego serialu. Niestety z każdym kolejnym odcinkiem fascynacja opadała. A kiedy już opadła cieszyłam się, że jestem coraz bliżej końca sezonu. Spodziewałam się czegoś innego, a przede wszystkim ciekawszego.

marvels-jessica-jones

Jessica

Oczywiście sama Jessica wzbudza podziw swoją siłą, podejściem. No to jest generalnie taka babka z jajami, żaden facet jej nie podskoczy i przede wszystkim to ona dyktuje warunki. Nie mamy tu przesłodzonej postaci. Momentami widzimy obojętność, a momentami zaangażowanie w problemy ludzi jej bliskich, choć tych było mało. Jednak nawet to zaangażowanie jest takie chłodne. Właśnie taka jest Jessica- chłodna, ale nie ma się co jej dziwić.

Przyjaciele Jessicy i Luke Cage

Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, tych którzy towarzyszyli jej w każdym epizodzie, to nie ma ich wiele. Możemy wymienić jej siostrę Trish, która jest osobą publiczną i czasem coś namiesza. Szczerze powiedziawszy to jej rola w serialu jest najdziwniejsza. Jest to najbliższa osoba w życiu naszej głównej bohaterki, w związku z czym niejednokrotnie była ofiarą jej wroga. Czasem się pojawiała, a czasem nie. Jednak jak już było jej stosunkowo dużo, tak w większości były to sceny, które miały tak naprawdę mały związek z głównym motywem. Bo kogo obchodzi co Trish robi w łóżku? Poza nią sympatię Jessicy zdobyli nieliczni bo Jeri, Malcolm oraz Luke, człowiek który też nie jest tylko i wyłącznie człowiekiem, a kimś z super umiejętnościami, ale o nim to ma być osobny serial.

Wróg

Cały sezon opierał się na przeszłości Jessicy, oraz na tym kogo w niej spotkała. Był to Kilgrave, który uważał siebie za boga bo miał umiejętność sterowania ludźmi. No wiecie, tak jak w simsach. Generalnie to ten mężczyzna czuł coś szczególnego do naszej bohaterki, ale okazywał to w cholernie dziwny sposób. Przynajmniej przez większość czasu, bo bywały takie normalniejsze momenty,  w których nie używał swoich mocy. Jeśli już mówić o tym czarnym charakterze, który namieszał najbardziej to liczyłam, że choć na chwilę od przedawkowania zrobi się fioletowy.

B8XvYcJCAAEL5Su

Jednak właśnie to było irytujące. Całe trzynaście odcinków opierało się tylko na jednym człowieku, na jednym wrogu, z którym Jessica ciągle bawiła się w berka.

No przeważnie tak jest, że cały sezon nasi superbohaterowie próbują walczyć z jednym potężnym wrogiem, ale zawsze było coś dodatkowo, coś pomiędzy, co zaciekawia widza. Tutaj praktycznie tylko na początku mieliśmy do czynienia z czymś jeszcze. Liczyłam, że pomimo problemów Jessica rzeczywiście będzie pracowała jako detektyw, niestety wszystkie sprawy były związane z Kilgravem. Rozumiem, że twórcy chcieli zapewnić widzowi coś innego niż twórcy Arrowa, czy Flasha, a nawet Daredevila. Jednak nie podołali temu. Przecież cały sezon opierał się na jednym Kilgrave, tylko ten wątek był rozwinięty. A jeśli pojawiały się inne były one migawką, tak jak w przypadku Simpsona.


Początkową fascynacje zrodziła siła Jessicy, jednak sposób w jaki z niej korzystała był szczerze mówiąc nijaki. Już nie mówiąc o efektach specjalnych, które nie były niczym wyjątkowym. Marvel zazwyczaj w tej kwestii nie zawodził, tutaj zawiódł.

Nowy Jork nocą

Na plus zasługuje miejsce, w którym odbywa się akcja. Nowy Jork nocą jest czymś co pasuje do klimatu serialu i widzimy to również w tym serialu, a co więcej nie wyobrażam sobie by działo się to gdzieś indziej. Oczywiście dzięki Jessice możemy pozwiedzać trochę zakątków tego miasta, które przecież nigdy nie śpi. Zdjęcia również zasługują na pochwałę.

13 odcinków to za dużo

Pomimo, że serialem się rozczarowałam tak mimo to mogę wam go polecić. To po prostu dłuższy film, z jednym głównym wątkiem, który jest przedłużony o jakieś 11 godzin bo wróg wiecznie ucieka, schemat powielany co kilka odcinków, a koniec końcem rozprawienie się z nim było czymś mało trafionym, mało spektakularnym.

Twórcy pomimo wielu błędów zrobili kawał dobrej roboty, widzimy duży nacisk na aspekt psychologiczny głównej bohaterki, od pierwszego do ostatniego odcinka jest klimatycznie, mrocznie. Z kolei serial nie przypadnie do gustu osobą mało tolerancyjnym. Nie tylko ze względu na kolor skóry wybranka Jessicy, ale również na orientacje Pani Prawnik.

JessicaJones1061TLOreview_FINAL

Jednak tak jak zrobiłam to opisując Daredevila, trzeba pochwalić ciekawy sposób ekranizacji komiksu, ten mroczniejszy i bardziej wyróżniający się na tle filmów, które też są na podstawie komiksów. Przy czym z tych dwóch równie mrocznych seriali lepiej wypadł ten pierwszy.