Współpraca Arrowa i Flasha, a Legendy Jutra

Kooperacja Arrowa i Flasha zaczęła się już jakiś czas temu. Nie było to nigdy nic dużego, ale miało to fajny lekki charakter.

img_7280-0

Jednak najnowsze odcinki mnie zaskoczyły, tym razem nie pozytywnie a negatywnie. Głównie dlatego, że obejrzenie najnowszego odcinku Flasha było potrzebne by wiedzieć co się dzieję w najnowszym odcinku Arrowa. Może problemu nie zobaczą osoby, które oglądają zarówno pierwszy jak i drugi serial, problem pojawia się wtedy gdy ktoś ogląda tylko jeden. Chociaż nie, bo tutaj ważna była kolejność. Najpierw trzeba było obejrzeć Flasha, a później Arrowa. Jeśli zrobiło się to odwrotnie to już było lekkie zamieszczanie faktów.

Taka duża współzależność nigdy nie będzie dobrze przyjęta w serialach. Widzowie nie lubią zbyt dużych przeskoków i nie lubią, gdy ktoś próbuję ich namówić do oglądania czegoś innego. Oczywiście całe to zakłopotanie to takie delikatne nawiązanie do serialu, który sam w sobie będzie łączył Central City z Starling City, a właściwie wszystkich mniejszych superbohaterów tego uniwersum. Tutaj mam na myśli Atoma, White Canary(no, po polsku brzmi to beznadziejnie), Firestorm(w tym nowym składzie), Hawkgirl, Capitan Cold(tak, to był ten zły), Hawkman i kilka osób, których jeszcze nie poznaliśmy lecz jest to zapewne kwestia czasu.

Swoją drogą, czy na dwa miasta nie jest ich za dużo? Początkowo był jeden facet w rajtuzach w Starling City i jeden w Central City. Obecnie mamy ich tyle, że już nie ma mowy mówić o czynach jednego człowieka bo w przypadku Arrowa mówimy o całej drużynie, która wspólnie działa i pochwały należą się do nich wszystkich, a nie tylko do Olivera, który swoją drogą gwiazdorzy.

Rozumiem, że wraz z popularnością Arrowa niektórzy poczuli przypływ gotówki, w związku z czym powstały nowe seriale. Jednak ja to widzę inaczej. Szczerze? Świetność Arrowa już przeminęła dwa sezony temu, czyli dokładnie wtedy kiedy na nasze ekrany zawitał Flash, który furorę zdobył już w pierwszym odcinku. No bo kogo nie jara człowiek, który biega z taką prędkością. Wracając jednak do Arrowa i tego, że twórcy muszą się mocno namęczyć by totalnie nie zepsuć serialu, a żeby ponownie zainteresować widzów. Zapewne stąd te liczne zmiany i nowe sposoby współpracy tych dwóch seriali. A dodatkowo ma to nakreślić dobre podłoże pod DC’s Legends of Tomorrow czyli serialu o tych mniejszych bohaterach, o których wspomniałam już wcześniej.

Legends of Tomorrow hit czy kit?

Jak się okazuje ta banda, grupa superbohaterów z jaką będziemy mieli styczność już w 2016 została stworzona na potrzeby serialu. Na próżno szukać odpowiednika Legends of Tomorrow w komiksach DC, nigdy niczego takiego nie było. Zatem nikt nie wie czego można się spodziewać, a co najważniejsze czy będzie to warte oglądania. Pierwszy odcinek zapewne będzie czymś, co każdy fan komiksów zobaczy. Twórcy musieli wiedzieć, że wszystko zależy od pierwszego odcinka, zatem jestem ciekawa czy pod taką presją stworzyli coś wyjątkowo fajnego, czy może liczą, że nawiązanie Flasha i Arrowa wystarczy.

Zwiastun już mamy, oceńcie sami.