Eye Candy

Czyli o zadziwiająco dobrym serialu MTV, który niestety nie doczeka się kontynuacji. 

Kiedyś MTV było tylko i wyłącznie kanałem muzycznym, dzisiaj nadal się kwalifikuje w ten sposób, choć w rzeczywistości nim nie jest. Przynajmniej nie do końca. Wystarczy zobaczyć co tam emitują. Programy totalnie nie związane z muzyką, seriale, a nawet filmy. Gdzie więc ten kanał, który dwadzieścia cztery na dobę grał najlepszą muzykę? No właśnie, stacja poszła do przodu i choć nie podoba się to starszym fanom MTV to wyszło im to na dobre. Wystarczy spojrzeć na ich produkcje. Teen Wolf, serial który nie każdemu przypadnie do gustu, to prawda. Jednak jego pierwsze sezony były wyjątkowo dobre, to nic, że obecne już takie nie są. MTV stoi za produkcją Teen Wolfa i wielu innych równie dobrych seriali, z aktorami mało znanymi.

Eye Candy, czyli w miarę nowa produkcja, która ku mojemu zaskoczeniu została zakończona na pierwszym sezonie. Mam nadzieję, że nie będziemy musieli długo czekać, by jakaś inna stacja podjęła się kontynuacji. Jest to kryminalna produkcja, która skupia się podobnie jak Mr. Robot na cyber-przestępstwach. Czyli mamy do czynienia z ciekawą tematyką. Co prawda jest wiele seriali opartych na tego typu przestępstwach, jednak w Eye Candy jest to coś. Twórcą serialu jest Christian Taylor, który odpowiedzialny jest również za Teen Wolfa. Jednak jeśli spojrzymy na jego twórczość to wiele jego seriali właśnie tak jak ten zakończyły się na pierwszym sezonie. Nie wiem czy to jakieś fatum krąży nad tym scenarzystą, czy o co chodzi.

Dobra, Eye Candy czyli w tłumaczeniu słodkooka. Tytuł bezpośrednio wiąże się z bohaterką, której problemy poznajemy od momentu gdy jej profil powstaje pod tą nazwą w aplikacji nam znanej jako Tinder, wiadomo, w serialu nazwę zmieniono. Jednak w rzeczywistości początki sięgają dalszej historii, a konkretnie sytuacji pod wpływem której Lindy Sampson zagłębia się jeszcze bardziej w tajniki hakerskie. Powtarzam, jeszcze bardziej bo już wcześniej takie posiadała.eye-candy-mtv-tv-review

Wszystko w serialu jest dopracowane tak jak trzeba. Bohaterka ma motyw, ma umiejętności i dąży do osiągnięcia danego sobie celu. Celem jest odnalezienie siostry, która została porwana na jej oczach. Jest to o tyle dramatyczne wspomnienie, że Lindy poza siostrą nie ma nikogo.

Jednak co wspólnego ma hakerska z wydziałem do spraw cyber przestępstw? Na początku nic. Jednak po wielu próbach znalezienia siostry, Lindy łamie prawo i tutaj jej drogi schodzą się z wcześniej wspomnianym wydziałem, który oczywiście doceniając talent bohaterki, wykorzystuje ją do kilku spraw. eyecandy2

Wiecie, generalnie w świecie kina i seriali kobieta nie jest doceniana. Wystarczy spojrzeć na najnowsze seriale, czy filmy. Dla ułatwienia spójrzmy tylko na filmy, które powstały w oparciu o komiksy. Ile kobiecych bohaterek mamy, które doczekały się własnego filmu? No właśnie. Co prawda ostatnio Marvel zaprezentował nam pierwszy sezon o Jessice Jones, jednak serial ten nie do końca jest taki, jak mógłby być. Potencjał nie został wykorzystany, o czym już trochę wspominałam. W przypadku Eye Candy jest już sytuacja nieco lepsza. Co prawda mogłoby być lepiej, ale nie jest najgorzej. Wszystkie odcinki da się obejrzeć z ciekawością. Wszystko za sprawą dobrze powiązanych ze sobą spraw, które nie zawsze wydają nam się takie być. Wszystkie sprawy inaczej się zaczynały, inaczej rozgrywały i inaczej kończyły. A pomiędzy tym główny wątek nigdy nie był zaniedbywany, a wręcz kwitł. Czarny charakter długo się skrywał w tej nieznanej nam strefie i właśnie on stworzył idealny klimat, za którym aż można zatęsknić gdy wszystko wychodzi na jaw. Z kolei jeśli chodzi o zakończenie, to nic nam ono nie mówi, wręcz wprowadza nas do kolejnej tajemnicy, której prawdopodobnie nie poznamy. a2be9e20-8805-0132-583a-0ebdbaad71fa1

W główną bohaterkę wciela się Victoria Justice, która wcześniej grywała tylko w serialach Nickelodeon. Muszę przyznać, że aktorka ma talent, bo gdyby nie on to Lindy nie byłaby tak ciekawym charakterem. Generalnie cała obsada jest dobrze przemyślana. Nie ma postaci, która nie byłaby taka jak powinna być, a na dodatek nie ma bohatera, który byłby tylko kukiełką w całej produkcji. Wszyscy pełnią w miarę ważną rolę w tym zagadkowym serialu. To się chwali.