ielgrey.pl w 2015 roku

Czyli małe podsumowanie prawie rocznego blogowania.

Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak często siadałam do tego tekstu. Jednak za każdym razem w głowie rodził mi się nowy pomysł przedstawienia tego wszystkiego. Brak pomysłu sprawia, że czujemy się źle, ale to nadmiar pomysłów i brak zdecydowania wprawia nas w większe zakłopotanie, w wyniku którego nie wychodzi nic.

2015 rok był dla mnie szczególny, przynajmniej jeśli chodzi o moją aktywność w internecie. Mam tu na myśli ten oto blog, jak również kanał na YT. Jednak skupmy się na tym pierwszym, bo chyba nie jesteś tutaj żeby czytać o moim kanale związanym bezpośrednio z ciągotkami do gier, a jeśli jednak to w tematykach znajdziesz odnośnik.

Jeśli znajdzie się osoba, która jest ze mną od początku tej wielkiej przygody to będzie wiedzieć, że blog na właściwej domenie jest zaledwie 8 miesięcy. Wcześniej był tylko jednym z wielu postawionym na bezpłatnym serwerze z ogonkiem wordpress.com. Z kolei jeśli miałabym mówić o prawdziwym prowadzeniu bloga, takim rzetelnym to jest to może niecałe 11 miesięcy. Wcześniejszych wpisów nie znajdziecie, bo były jeszcze gorsze od tych jakie teraz znajdziecie na moim aktualnym blogu i które z jakiegoś powodu uznacie za słabe. Wiem, że takie się znajdą. Jednak wiem również to, że w przeciągu tego roku doszło do wielu zmian w jakości moich wpisów. A wierzcie mi, jestem surowa jeśli chodzi o ocenę tego co wychodzi spod moich rąk. Jeśli ja widzę postęp, to znaczy, że rzeczywiście on nastąpił.

Rok blogowania wspominam uśmiechając się pod nosem. Znaczy się rozumiecie, pisanie tutaj sprawia mi ogromną przyjemność. Nareszcie czuję, że robię coś, co rzeczywiście mnie satysfakcjonuje w stu procentach. Jeszcze jakiś czas temu uważałam się za przeciętną osobę bez jakiegokolwiek zainteresowania. Z kolei teraz zmieniłam o sobie zdanie, wprawdzie nadal jestem przeciętnym człowiekiem, jednak teraz potrafię wymienić kilka zainteresowań, a co najważniejsze jedną ogromną pasję jaką jest blogowanie.

Najlepszą decyzją było zaryzykować i przejść na własny hosting, własną domenę. Zrezygnować z ogonków i ułatwień na rzecz czegoś w stu procentach swojego.  A dodatkowo wiedząc, że wkłada się w coś pieniądze bardziej się staramy, ja to odczuwam. Nazwałabym to motywacją aniżeli presją. Bo przecież gdybym nie czuła się dobrze robiąc to, nie robiłabym tego. Z kolei gdybym nie zaryzykowała i nadal się tylko przyglądała wszystkiemu z boku to nigdy nie wiedziałabym co jest dla mnie, a co nie. I to właśnie polecam każdemu, próbować. Ja to porównuje do jedzenia, jeśli się nie spróbuje to nie można powiedzieć, że tego się nie lubi.

Dobra, a teraz przejdziemy do statystyk, a dokładnie do najgorętszych wpisów, jakie pojawiły się na moim blogu i jakie wzbudziły największe zainteresowanie. 

Numerem jeden o dziwo jest wpis, który powstał pod wpływem chwili. Chwili w której zetknęłam się z anonimowymi wyznaniami. Strona ta jest na tyle popularna, że ludzie szukają czegoś podobnego, jednak trafiają do mnie. Już widzę ich irytację, gdy zamiast na historię o trójkącie trafiają na wpis, w którym w kilku słowach napisane jest o tym co obecnie pociąga ludzi, o wyznaniach. I choć czuję ich irytację, to widzę, że osoby te nie wychodzą od razu.

Zrzut ekranu (35)


Drugim gorącym tekstem, który wciąż się żarzy jest wpis bezpośrednio związany z serialem. Jak widać, nikt nie lubi czekać by dowiedzieć się co po przerwie zobaczymy w serialu. A Arrow pomimo, że jest słabszy z sezonu na sezon nadal jest ulubieńcem wielu.

Zrzut ekranu (36)

Trzecie miejsce ma względnie świeży wpis, który w sumie powstał od tak, bez większego przekonania, że kogokolwiek to zainteresuje. Bo kogo interesuje to, czego słuchali nasi rodzice gdy my odwalaliśmy najcięższa robotę w życiu, jaką można nazwać wychodzenie na świat?

Zrzut ekranu (37)


To złota trójka, która musi być wyszczególniona. Jak widać liczba komentarzy nie odzwierciedla liczby wyświetleń. A liczby te są liczone w tysiącach. Poza tymi wpisami ogromnym zainteresowaniem cieszyły się następujące:


W ciągu roku blogowania mogłam poznać sporo ciekawych osób. Jednak to zaliczenie pierwszej konferencji blogerskiej było tym czymś, co mogę zaliczyć jako sukces, przynajmniej jeśli chodzi o poznanie powodu całego tego zainteresowania tego typu spotkań, a w sumie imprez.

Mój pierwszy raz z See Bloggers.

Dzięki blogowaniu mogłam uczestniczyć w ciekawej akcji, która miała pomóc osobie w zmianie decyzji. Osobie, która szukała w sieci sposobu na samobójstwo, czy też pomocy by tego nie zrobić. Akcja ta polegała na rozmnożeniu wpisów, na które trafią ludzie po wpisaniu fraz związanych z samobójstwem.

Jak szybko i bezboleśnie popełnić samobójstwo.


W przeciągu roku udało mi się napisać ponad 300 wpisów, z czego niecałe 200 znajdziecie do tej pory. Sporo wpisów zostało usuniętych, ukrytych. Lecz musicie przyznać, że liczba te jest imponująca biorąc pod uwagę, że na rok składa się 365 dni. Przez kilka miesięcy udało mi się publikować wpisy codziennie, to też mogę nazwać małym sukcesem. Zwłaszcza, że nie robiłam tego bo musiała, pisałam bo chciałam.

Na dodatek do niedawna wracałam do pierwszych poprawiając je, jednak teraz wiem, że to nie ma sensu. Jeśli coś jest tak złe, zostaje usuwane. Jednak te wszystkie słabe wpisy przypominają mi tylko o tym, jak bardzo wszystko poszło do przodu.

Na samym początku pisania wyświetlenia codzienne liczyłam na palcach. Po dwóch miesiącach były to dziesiątki. Obecnie są to setki, kto wie, może niedługo będą to tysiące? Mogę wam powiedzieć jedno, blogowanie uczy, najbardziej wytrwałości, jednak przede wszystkim są to nasze osobiste warsztaty samodoskonalenia.