Zjawa

To zdecydowanie faworyt w nominacjach do tegorocznych Oscarów, ale czy słusznie?

Jeśli śledziliście poprzednie rozdania to możecie się zorientować, że Akademia przyznająca Oscary niejednokrotnie zaskoczyła nie tylko fanów filmu, ale również samych aktorów oraz reżyserów. No, albo po prostu oni potrafili nieźle zagrać zaskoczenie, w sumie co to za aktor, skoro nie potrafi zagrać dobrego i efekciarskiego zaskoczenia dla publiki. Jednak rzeczywiście, ich decyzje potrafią zaskoczyć, tak jak to było gdy najważniejszą statuetkę zgarnął Artysta czy też Władcy pierścieni. Nie mówiąc tutaj o nagrodach przyznawanych za pierwszoplanowe role, które jeszcze częściej są przyznawane aktorowi/aktorce, którzy nie do końca sobie na to zapracowali. Skoro mowa o aktorach i o tym czy sobie zapracowali na nagrodę czy też nie, to największym pechowcem jest właśnie odtwórca głównej roli w Zjawie, tak Leonardo DiCaprio, jego to już chyba każdy kojarzy, jako tego przegranego.

Zjawa to film, który nie do końca należy do gatunku filmowego, jaki lubię oglądać, ale obejrzałam bo ciekawa jestem co wart jest film z 12 nominacjami. Zeszłoroczny faworyt nie zwyciężył we wszystkich kategoriach, ani w tej najważniejszej. Jak to będzie w przypadku Zjawy? Wydaję mi się, że ma ogromne szansę, ale o tym za chwilę. Zacznijmy od początku, od filmu.

Zjawa to opowieść o wytrwałym i odważnym człowieku, jest nim Hugh Glass, w którego wcielił się Leonardo DiCaprio. Cały film jest wędrówką Glassa, który chce się zemścić na starym przyjacielu, albo właściwie kompanie. Bo owszem, pracowali razem przy niedźwiedzich skórach. Razem polowali, ale mimo to John Fitzgerald nie darzył sympatią Glassa. Wydaję się, że głównym powodem tego był związek Hugha oraz jego pobyt w wiosce, a ostatecznie syn. Choć może nienawiść Fitzgeralda zrodziła się przez umiejętności  i przeszłość Glassa? Tak właściwie to chyba suma tych wszystkich czynników plus egoizm Johna spowodował, że nie przepadał za współpracownikiem i to zadecydowało, że zostawił go na pewną śmierć po ataku niedźwiedzia, z którego ledwo wyszedł.

Oglądając film, musimy się przygotować, że jest on momentami za długi. Tak to bywa z produkcjami, które są zrobione pod Oscary. Są długie, choć ich historia tego nie wymaga, stąd też właśnie lekkie zniesmaczenie po seansie, podobnie jest w przypadku Zjawy. Jest za długi, w moim odczuciu pierwsze minuty są kompletnie niepotrzebne i bez nich widz zdoła się zorientować na czym polega główny problem w przedstawionej historii. Jednak okej, przymykam na to oko, bo w sumie ja zawsze uważam, że filmy są o kilka minut czy też scen za długie. Poza tym, że ucięłabym kilka minut z początku tak dalej jest dobrze. Może nie idealnie, ale dobrze. Czołganie się Leo z czego śmieją się wszyscy, jest epickie, naprawdę. Moment przezwyciężenia słabości Glassa, jego wolna wędrówka ku odnalezieniu siły i energii by dotrwać i zemścić się na człowieku, który mu odebrał to co było dla niego najważniejsze. Wyobraźcie sobie, że wszystko was boli, wasza skóra jest rozerwana w kilku  miejscach, ile to wymaga samozaparcia by zrobić krok? No, ale nic nie ładuje człowieka tak bardzo jak nienawiść do drugiej osoby. To właśnie możemy zaobserwować, nienawiść i to jak wiele potrafi zdziałać człowiek pod jego wpływem i dobrego i złego. Bo przecież Glass czekałby na śmierć, gdyby nie to, że postanowił zemścić się na Fitzgeraldzie.

Film jest genialny jeśli spojrzymy na wszystkie widoki. Natura, jest to zdecydowanie element wymierający w dzisiejszych czasach, a w ciągu całego seansu możemy podziwiać to, co dzisiaj w większym lub mniejszym stopniu zostało pozmieniane przez inicjatywę człowieka. Na swój sposób jest też ona brutalna, wszystkie sceny z niedźwiedziami, skórami, przypomina to walkę o ogień ludzi pierwotnych. Zdecydowanie produkcja nie spodobałaby się wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy są przeciwni zabijaniu zwierząt. Samo zachowanie poszczególnych grup bohaterów, tutaj ogólnie zabójstwo jest niczym spalona grzanka, czasem się zdarza, ale nie warto robić z tego powodu wielkiego halo.

6358831643126455661687813295_rev

Odtwórca głównej roli, Leonardo DiCaprio. Dobry aktor, udowadniał to niejednokrotnie i udowodnił to ponownie w Zjawie. W produkcji, która przyniesie mu statuetkę, no bo jeśli tego nie zrobi to chyba nigdy nie zdoła jej zdobyć. Prawdopodobnie gdyby nie genialna gra Leo to nigdy nie byłoby takiego zachwytu tym tytułem, nie w takim stopniu jak jest teraz. Owszem, 50 procent filmu to stękanie DiCaprio, ale tylko złośliwi w tym nie dostrzegą sensu. Owszem, gdyby nie genialne wykonanie filmu, podstawa jaką jest ta historia to mógłby sobie latać z Indianami do woli i nic by mu z tego nie przyszło. Jednak magia tkwi w Glassie, jego postawie, którą genialnie ukazał DiCaprio.

279258

Tom Hardy również przyczynił się do jego sukcesu, rola Fitzgeralda była mu wprost pisana, nie pamiętam kiedy ostatnio w kinie mieliśmy do czynienia z tak fajną grą aktorską jeśli chodzi o te ciemniejsze charaktery. Jak dobrze wiecie, lub nie wiecie to Tom Hardy jest również nominowany, tylko za drugoplanową rolę i wiecie co? Póki co uważam, że ma cholerną szansę zdobyć statuetkę. Tak naprawdę zagraża mu tylko Sylvester Stallone, który swoim nazwiskiem może zdziałać wiele, niezależnie od tego jak wypadnie.

DF-18887 – Director Alejandro G. Iñárritu and Leonardo DiCaprio on location for THE REVENANT.

Reżyser Alejandro González Iñárritu ponownie udowodnił, że jest wielki w tym co robi. Dla przypomnienia w zeszłym roku to właśnie jego film zgarnął najważniejszą nagrodę, a on sam za to, że go wyreżyserował. Czy dostanie nagrodę drugi raz z rzędu? Tego nie wiem, wiem jednak, że ta produkcja zgarnie nie jedną nagrodę. A on sam zawsze będzie mi się kojarzył z nietypowym kinem.

Zjawa to jeden z tych filmów, na tytuł którego nie reaguje się jakoś specjalnie. Jednak to obejrzenie go, przeanalizowanie całej historii spowoduję, że zostanie przez nas doceniony.