Mad Max: Na drodze gniewu

Film miał premierę w maju zeszłego roku, potrzebowałam ponad pół roku, żeby zabrać się do obejrzenia. Pomimo, że żaden zwiastun czy też opis mnie nie zachęcał, to po seansie.. jestem w pozytywnym szoku. 

Nie bez powodu zaczynam od tego zdjęcia. To sceny z pierwszych sekund, minut filmu. Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, że to co oglądam będzie takie fajne. Tylko czy określenie fajne jest właściwe? Nie wiem, film mnie aż tak nie zauroczył by mówić o nim jako o genialnym dziele, ale zdecydowanie jest tym, który może być określany jako fajny. Już rozumiem dlaczego jest nominowany do Oscarów, ale dobra zacznijmy od początku.

Kiedy w kinowym repertuarze pojawił się Wilk z Wall Street widzowie i fani kina pojąć nie mogli, jak wówczas 70-letni Martin Scorsese nakręcił tak kontrowersyjny, drapieżny i pod każdym względem niepoprawny film. Zanim zapytacie dlaczego o nim wspominam, to wyjaśnię, że reżyser tej odsłony Mad Maxa jest również 70-latkiem. Jak widać, reżyser dopiero w późniejszych latach znajduję w sobie ikrę do takiego kina, za to chyba należą się oklaski dla George Millera

Mad Max: Na drodze gniewu

Mad Max jest prześladowany przez demony przeszłości i to własnie przez to uważa, że samotna wędrówka po świecie jest jedynym słusznym rozwiązaniem dla takiego człowieka. Jednak przez nieoczekiwany zwrot akcji ląduje w Cytadelii, a już kilka dni później kolejny przypadek sprawił, że przyłącza się do grupy uciekinierek. Jak się okazuje, uciekinierki te mają bardzo duże znaczenie dla władcy Cytadelii i kiedy ten pojął, że uciekły rzucił się w pogoń za nimi.

maxresdefault

Świat jaki prezentuje nam „Mad Max” potrafi wciągnąć od pierwszych sekund. Genialnie przerysowana post-apokaliptyczna rzeczywistość jest główną przyczyną i to właśnie to wyróżnia najnowszą ekranizację na tle tych wcześniejszych. Pierwsza część pokazała łagodną apokalipsę, a w drugiej i trzeciej części zabrakło tego czegoś, czego o dziwo nie zabrakło tutaj, mowa oczywiście o tej drapieżności, jaką można dostrzec gdziekolwiek tylko spojrzymy. Zdeformowane półżywe społeczeństwo, dzikie amazonki, zdominowane matki karmicielki, huk silników i ten koncert śmierci, który po prostu trwa podczas całego filmu. Oczywiście dla niektórych nadal to będzie nic nie znacząca wyścigówka po pustyni, jednak ci więksi fani kina dostrzegą coś większego. Duży plus za ten wykreowany świat, naprawdę czuć rozmach jeśli chodzi o wizualny aspekt filmu.

This photo provided by Warner Bros. Pictures shows, from left, Abbey Lee as The Dag, Courtney Eaton as Cheedo the Fragile, Zoe Kravitz as Toast the Knowing, Charlize Theron as Imperator Furiosa and Riley Keough as Capable, in Warner Bros. Pictures’ and Village Roadshow Pictures’ action adventure film, “Mad Max:Fury Road," a Warner Bros. Pictures release. (Jasin Boland/Warner Bros. Pictures via AP)

Kolejnym plusem filmu są zdecydowanie kostiumy i charakteryzacje, które zostały wykonane z bardzo dużą szczegółowością, dają jeszcze większego pazura tej produkcji. Muzyka jaką słyszymy nie zawsze jest czymś, co akurat chcielibyśmy słuchać, ale z drugiej strony nie ma tak źle, by nazwać to wielką klapą produkcji. Trep Nux(Nicholas Hoult) jest odpowiedzialny za tak prawidłowy obrót akcji, zawsze gdy było zbyt „normalnie” pojawiał się on i do normalności było jeszcze dalej. Z kolei Max(Tom Hardy) w roli wiecznie pomrukującego dzikusa, dla którego nie liczy się nic więcej jak zemsta pokazał nam prawdziwą drogę gniewu. Dla tych, którzy tęsknią za Gibsonem powiem tylko, żeby poddali się tej odskoczni od sentymentów, jaką zdecydowanie jest film Mad Max: Na drodze gniewu. Na pochwałę zasługuje również Furiosa(Charlize Theron) czyli cesarzowa oraz główna odpowiedzialna za tą ucieczkę. Choć momentami było coś czuć pomiędzy Furiosą i Maxem to na całe szczęście nie możemy nic tutaj mówić o jakimś banalnym romansie, który zakończy film pocałunkiem, sercem czy czymś tak naiwnym. Jednak to nie wszystko, pozostała część bohaterów, którzy mieli okazję coś zdziałać na ekranie, coś powiedzieć, też kreują ten pozytywny obraz filmu, a jednocześnie udowadniają, że bez względu na okoliczność, wiek czy ważność danej postaci można napisać naprawdę ciekawą rolę.

20823568_mad_max_fury_road_nux_1280-1431554052641_1280w

Mad Max, to jeden z tych filmów, które pozytywnie wypadają pomimo tego, że został zaangażowany w nich taki ogromny budżet. Zazwyczaj filmy z okładem dobrej gotówki nie pokazują tak dużej pasji i pomysłowości jak ten. Mam nadzieję, że produkcja ta natchnie innych do tworzenia czegoś równie fajnego, kino science fiction potrzebuje czegoś nowego. Z tego też powodu aż ciekawość mnie zżera, czy nie zatracą tego podczas produkcji kontynuacji.

MadMaxFuryRoadImmortan-1024x576

Lubie zaznaczać pozytywne aspekty filmu, co mogliście zauważyć we wcześniejszych tekstach nawiązujących do filmów. Nie twierdzę, że ta produkcja nie ma wad bo ma ich sporo, ale przy tym jest naprawdę oryginalnym filmem, do którego trzeba podejść neutralnie. A na koniec tylko dodam, że był za długi, ale to akurat plaga dzisiejszego kina.