Dziewczyna z portretu

Do rozdania coraz bliżej, a moja lista filmów do obejrzenia się zwęża, więc jest dobrze. 

Lubię filmy biograficzne, zazwyczaj są dobrze zrobione, a czepiać się nie ma czego bo przecież fabuła podąża za historią prawdziwą. Ta produkcja mnie zawiodła bo oczekiwałam czegoś zupełnie innego, trochę lepszego, głębszego zwłaszcza że historia dotyka tematyki, która po dzisiejszy dzień jest nadal tabu. Transgenderyzm, transseksualizm..jakkolwiek tego nie nazwiemy to temat ten budzi szok, niedowierzanie, a w większości przypadkach brak tolerancji.

Dziewczyna z portretu to historia Lili Elbe. Jednak zacznijmy od początku..

 

Na pozór szczęśliwe małżeństwo duńskich malarzy wiedzie spokojne życie wśród pędzli i farb. Einer spełnia się zawodowo, a jego talent jest znany i doceniany w całej Danii. Jego żona Gerda co prawda nie zdobyła jeszcze popularności swoimi obrazami, ale nie poddaje się i maluje oddając całą swoją duszę na płótno. Choć nie wiem czy można to tak ująć biorąc pod uwagę to, że Gerda specjalizuję się w portretach. Wszystko się zmienia w momencie, gdy Gerda prosi męża by ten zapozował jej częściowo przebrany za kobietę. Początkowa zabawa przeobraża się w dziwną sytuację, a w Einarze budzi się kobieta. A jak się okazuję później nie spotkał się z tym po raz pierwszy.

fpenmmhtm7vqvkkdunfm

Ogromnym plusem produkcji są stylizacje bohaterów, oczywiście one pomagają przenieść nas do właściwego czasu, a w tej przejażdżce do przeszłości pomagają nam nie tylko ich stroje, bo wszystko dookoła jest idealnie odtworzone. No generalnie pod względem wizualnym nie mam żadnych zastrzeżeń, zdjęcia po prostu cudo. Podobnie jest jeśli chodzi o oprawę dźwiękową. Jak mogliście zauważyć zwracam dużą uwagę na muzykę w filmach, tutaj była rzeczywiście dobra. W odpowiednim momencie budowała nastrój i tak jak w przypadku wizualnej części oddawała konkretne lata, a przynajmniej pomagała.

the-danish-girl-4-credit-focus-features

Kolejnym plusem filmu jest obsada, Eddie Redmayne okazał się strzałem w dziesiątkę. Nie wyobrażam sobie innego aktora, który mógłby zagrać Lili Elbe, choć momentami jego uśmieszki były denerwujące. Alicia Vikander, która wcieliła się w najważniejszą postać bo w żonę Einera, również idealnie została wybrana do tej roli i nawet się zastanawiam, czy to nie ona bardziej zasłużyła na nagrodę za rolę w tym filmie? Zarówno jej uroda jak i umiejętności aktorskie przydały się w tego typu produkcji. Co do wyboru tych aktorów nie mam zastrzeżeń. Ale to tyle jeśli chodzi o pozytywne aspekty filmu. Cała reszta szokuje, ale negatywnie pod względem potraktowania tematu.

danish girl eddie redmayne

Jeśli chodzi o fabułę filmu, mam wiele zastrzeżeń. Nie co do samych faktów, a sposobu przekazu konkretnych sytuacji, pokazania konkretnych postaci, ich odczuć czy emocji. Niektóre sytuacje były sztuczne, sceny przypominały te odgrywane w serialach paradokumentalnych. Temat filmu jest cholernie trudny, a zostało to potraktowane zbyt powierzchownie. Zignorowali to co najważniejsze. Postać Einara, a właściwie Lili była na tyle irytująca, że trudno było odczuć jakieś współczucie względem tej osoby, jej sytuacji. Cały film jest jednym wielkim niesprawiedliwym ciosem wycelowanym w jego żonę Gerdę. Nie dość, że została postawiona w kłopotliwej sytuacji i zakładam, że łatwe to dla niej nie było to film pokazał ją w bardzo niekorzystnym świetle. Ciągle skupiał się tylko na samych trudnościach Einera/Lili robiąc z niego tego jedynego poszkodowanego sytuacją, a Gerda została skazana na tą gorszą postać, tą wiecznie wytykającą problemy, którą nie powinna być przy takiej miłości jaką okazywała. Choć może problemem odbioru tego w taki sposób jest czas, który nie jest dopasowany sprawiedliwie co do ważności konkretnych wydarzeń. To co powinno być pokazane bardziej, co powinno być wrzucone pod lupę przeleciało w filmie w zaledwie kilka minut.

PosngWthDress

Jako, że jest to film biograficzny to osoby te nie są fikcyjne, informacje na ich temat są dostępne w internecie. Oczywiście powstały spekulacje jakoby ich związek miał być tylko przykrywką dla ich orientacji, jednak właśnie nie możemy galopować tak daleko w prawdziwą historię ponieważ film jest na podstawie książki przedstawiającej fikcyjne losy Einera i Gerdy. Książki nie czytałam, ale sposób przedstawienia tej historii wydaję mi się mocno niesprawiedliwy. Podobnie jest w momencie, gdy nawiązuje się do przeszłości Einara, jego dzieciństwa. Jest to zaledwie krótkie napomknięcie, prawie tak jakby opowiadał o ulubionym cieście z dzieciństwa.

Wszystkie te niedociągnięcia psują odbiór historii, która zdecydowanie jest czymś większym jak dreszczyk emocji, który poczuł Einer pod wpływem założenia damskich pończoch. Uważam, że w tej produkcji brak prawdziwości i emocji. Ogólnie mam mieszane uczucia, z jednej strony chciałabym wyciągnąć wszystkie plusy produkcji i postawić ponad wszystko, jednak jej niedociągnięcia mi na to po prostu nie pozwalają.