Czy potrzebujesz tych wszystkich aplikacji?

Jeśli miałabym doszukiwać się mojego uzależnienia, takiego nietypowego, choć właściwie typowego dla dzisiejszych czasów byłby to zdecydowanie internet.

Pakiet internetowy w telefonie jest dla mnie ważniejszy od tego na minuty i smsy. Jeszcze kilka lat temu 500 smsów na miesiąc nie było wystarczającą liczbą, obecnie nie potrzebuje takiego pakietu bo wysyłam ich maksymalnie 10 miesięcznie, z kolei często korzystam z internetu do przesyłania darmowych wiadomości. Właściwie to internet potrafi zastąpić wszystko od rozmów po smsy i nie można zapomnieć o tym, że dzięki niemu można być na bieżąco z dosłownie wszystkim. Wiadomości z świata, informacje o znajomych, poczta elektroniczna, płatności to i wiele więcej możemy sprawdzić i zrobić dzięki internetowi, a właściwie to dostępowi do niego z wszystkich naszych urządzeń mobilnych. Oczywiście nie należy zapominać o wszystkich tych potrzebnych aplikacjach, w których spędzamy dobre godzin dziennie, a przynajmniej wydają się one nam potrzebne, a czy rzeczywiście tak jest? Chciałabym się skupić na tych wszystkich mobilnych pochłaniaczach czasu, zaczynając od snapchata, którego zalety zobaczyła już ogromna część społeczności. Sama wielokrotnie wspominałam o zaletach tej aplikacji i o tym, jak potrafi uzależnić nas do tego stopnia, że czynności przed snem są podobne do tych po przebudzeniu, a jest to snapowanie czy też przeglądanie snapów innych i tak dzień w dzień.

Kontakt z znajomym przez snapchata to fajna sprawa, ale lekkim nieporozumieniem jest spędzanie tych wszystkich godzin na przeglądaniu rzeczy, które nie tyle nas interesują co wydają się nam potrzebne by być na bieżąco z wszystkim, nawet z życiem osoby, której oficjalnie nie znamy, a jej poglądów w żadnym stopniu nie popieramy. Internet ma to do siebie, że potrafi wciągnąć człowieka do przeglądania rzeczy, które tylko na pierwszy rzut oka nas interesują, a kiedy zorientujemy się, że tak nie jest to tak czy siak zostajemy czytając to, czy oglądając. Później oczywiście przychodzą fale w komentarzach, te życzliwości czy też nienawiści i wierzę, że sami zorientujecie się kto i co pozostawia po sobie w tym miejscu.

photo-1452993912631-49cff82efb5e

Tak naprawdę dopiero w momencie, gdy telefon odmówił mi posłuszeństwa to zorientowałam się, jak bardzo mi niepotrzebne były te wszystkie aplikacje. Oczywiście ubolewam nad tym, że nie mogę sprawdzić poczty gdziekolwiek jestem czy dokonać płatności w każdym miejscu. Jednak zepsuty telefon oddał mi dobre minuty życia. Wcale nie potrzebuję snapchata czy instagrama przed snem, nie potrzebuję sprawdzać komentarzy i denerwować się przed snem, że ktoś napisał mi coś przykrego. Kładę się do łóżka z myślą o tym, że idę spać i w żadnym stopniu nikt nie rozprasza moich myśli, sennych myśli przed najfajniejszym zajęciem jakiemu człowiek lubi się oddawać każdego dnia, spokojnym spaniem.

Oczywiście, że nadal pozostanę w tych wszystkich miejscach, ale śmiało mogę powiedzieć, że już nie potrzebuję błądzić w nich tak długo jak robiłam to do tej pory. Liczba osób, których poczynania obserwuje na snapchacie jest niewielka(5?), ale czas jaki na to poświęcałam był nie mały i aż głowa mnie boli na myśl ile czasu poświęca ktoś, kto „musi” obserwować każdego, kto coś znaczy w internecie.

Jak wiele razy złapaliście się na tym, że wchodząc na komputer by zapłacić rachunki zdążyliście przeczytać o kolejnych osiągnięciach aktora, nowych premierach książek czy wydarzeniach jakie odbędą się na przestrzeni najbliższych miesięcy, a przede wszystkim jak wiele plotek i niepotrzebnych zdjęć przejrzeliście, które stworzyły ten znany każdemu pociąg do sprawdzania i analizowania, a nim zorientowaliście się, że przelew czeka to minęła dobra godzina. Oczywiście wszystko to jest zależne od tego jak bardzo jesteśmy podatni na rozpraszacze, a wierzcie mi, że to jest niezależne od wieku i dotyczyć może każdego.


Smartfony opanowały świat.