Żyj po swojemu

Czyli hasło, które coraz częściej znajdziemy przeglądając internet, gazetę, a nawet najzwyklejszą telewizję.

photo-1456428199391-a3b1cb5e93ab

Żyj po swojemu powtarzali nam rodzice, ale jednocześnie wyznaczali nam ścieżki którymi musimy pójść. Bo przecież kto jak nie oni lepiej wiedzą do czego się nadajemy i jak powinniśmy żyć. Tak samo jest w przypadku tego hasła promowanego w reklamach, obojętnie czy samochodu, czy witaminek. Bo reklamodawcy bardziej wiedzą, że żyć po swojemu oznacza jazdę tylko wyznaczoną marką samochodu, tą konkretną. Marketing próbuje nam pokazać czego naprawdę chcemy. Jednak gdy reklama wypuszczana jest przykładowo do miliarda ludzi to jaki procent z nich rzeczywiście chce, marzy jeździć daną marką? A co gorsza, jaka część oglądających uwierzy w to i nabierze kredytów by czuć się zajebiście w nowym samochodzie. To nic, że wszystko dookoła próbuje nam rzekomo uświadomić którędy powinniśmy iść, by czuć się dobrze, by „żyć po swojemu”.

Kilka dni temu z koleżanką rozmawiałyśmy o wspólnym koledze ze szkoły. Nigdy jakoś szczególnie się nie wyróżniał, nie był aktywny czy to na spotkaniach towarzyskich czy w szkole. Zawsze był pulchniejszy, a teraz zaczął biegać. Uprawianie sportu nie dość, że zmieniło go w przystojnego i dobrze zbudowanego mężczyznę to jeszcze dało mu pewność siebie i chęć zarażania innych pozytywnym nastawieniem. Koleżanka wyjawiła mi, że za jego namową również zaczęła biegać, jednak totalnie nie rozumie jego euforii i tego jak udaję mu się znaleźć czas na te wszystkie kilometry. No spoko, przecież nie każdemu to samo przynosi szczęście, co nie?

Oczywiście nie można zabronić takich reklam, nie można zabronić komuś mówienia o tym co dało mu szczęście. W tych wszystkich słowach, reklamach brakuje jednego.To co oni przedstawiają może jest błędnie ubrane, błędnie odbierane, a może tak trudno dostrzec motywację w działaniach innych? Czy życie po swojemu nie oznacza podążanie za własnymi marzeniami? Dążenie do osiągnięcia własnych celów? Własnych, nie takich których naoglądaliśmy się w mediach. Musimy sami wyznaczyć sobie cel, spisać marzenia i podążać słuchając się tych wskazówek niezależnie od tego co nas już spotkało, ile czasu nam to zajmie i jak często natkniemy się na szydzące z nas osoby.


 

Kilka dni temu było głośno o braciach, którzy zmienili swoją płeć. Oczywiście może nie byłoby to tematem pierwszych stron, gdyby nie fakt, że to popularni reżyserowie Matrixa. Komentarze jakie padły w związku z tą niby aferą można podzielić na te, które wyrażały obrzydzenie, pewnego rodzaju gniew, brak tolerancji. Na całe szczęście znalazły się również takie osoby, które podeszły do całej sprawy normalnie. Co złego jest w tym, że niektórzy dokonują tak dużych zmian by po prostu być sobą, czuć się dobrze w swoim życiu.

Oczywiście, może sprawa ta była nadmuchana przez polskie społeczeństwo, które nie jest jeszcze gotowe na takie sprawy. Fakt jest taki, że niezależnie od tego co robią ludzie to robią dla siebie, podążają tymi własnymi ścieżkami. A hejt? On jest wszędzie. Życie po swojemu prawie zawsze oznacza pójście drogą pod wiatr.