Po co ta popularność w sieci?

Bo podczas przeglądania internetu nie trudno zauważyć jak wielu o nią walczy.

To bardzo dziwne zjawisko, a właściwie zaraza rozprzestrzeniająca się w niewiarogodnym tempie. Gdzie się nie spojrzy tam człowiek głodny lajków, subskrypcji czy innych rzeczy, które rzekomo w internecie świadczą o jego zajebistości. Szkoda tylko, że 80% tych ludzi tak naprawdę nie ma pomysłu co robić i jak robić. Robią to co robią bo zobaczyli doskonałe życie kogoś już popularnego w sieci, kogoś kto chwali się swoim życiem i nie zawsze robi to świadomie. To ta sławna w każdej dziedzinie życia zazdrość. Sęk jednak w tym, że większość tych ludzi poza próbowaniem naśladowania nie robi nic tylko czeka, czeka aż ta popularność przyjdzie sama. Tak zwany fejm w internecie przynosi więcej korzyści niż ten przykładowo w tradycyjnych mediach, ale czy mimo to są jeszcze wolne miejsca dla nowych twarzy? Odpowiedź nasuwa się sama, to miejsce zawsze będzie, ale nie trafi tam osoba, która nie wnosi nic od siebie.

Błagające wpisy, wszechobecne obietnice dwustronnej korzyści to fale zalewające wszystkie kanały społecznościowe. Narzekają na nie wszyscy, ale mimo to znajdują się osoby, które to jeszcze robią. Ba, żyją jak gdyby nigdy nic z myślą, że żebrają o uwagę. Nie mam pojęcia po co komu liczba, która o niczym nie świadczy. Bo tak jest w tym przypadku. Co najlepsze od czasu do czasu coś wykluje się z tych żebraków. To jeszcze dziwniejsze, ale jeśli ktoś od czasu do czasu zerknie na tych „sławnych nastolatków”, którzy w listę swoich twórczości mogą zaliczyć rozdawanie autografów innym dzieciakom i poza tym nic innego, tutaj można zrozumieć kto rządzi dzisiaj w internecie. To prawie jak kupowanie butelkowanego powietrza. Kilka osób uzna, że jest to fajna sprawa, a inni to podchwycą i interes kwitnie na naiwności drugiego człowieka.

Wracając jednak do wcześniejszego pytania, po co ta popularność im wszystkim? No właśnie, zapewne oni sami nie wiedzą w co wchodzą i jakie konsekwencje tych wszystkich czynów wliczają się w tą grę. Brną w tą stronę bo wydaje im się to fajne. Owszem miło się patrzy na ludzi, którzy żyją z bycia celebrytem, ale dla nich nie zawsze jest to przyjemne i tak kolorowe jak to pokazują pisemka czy strony plotkarskie. Nie wiedzą, że poza jakąś tam dozą przyjemności muszą dać coś od siebie i pracować jeszcze ciężej(a tylko ci utrzymają się na dłużej). Warto tu jeszcze przypomnieć o tych wszystkich opuszczonych miejscach w sieci(bo o sieci dziś piszemy), czy załamanych ludziach, którzy w życiu trochę się pomylili i zostawili coś, co nazywali niegdyś swoją wielką pasję, A ta w rzeczywistości nią nie była.

Ludzie, nie róbcie czegoś tylko dla popularności. Nie twórzcie tylko i wyłącznie dlatego, że to modne. Każdy ma swoje miejsce, pasje i cele. Nigdy nie będą identyczne jak u drugiego człowieka, człowieka którego obserwujemy. Bierzcie przykład z żyrafy przedstawionej na poniższym zdjęciu, która ma gdzieś ile lajków jej dacie i czy udostępnicie jej uszy dalej.

giraffe-1341638_1920