Gaming, najgorzej postrzegane hobby świata

Bo nie mówcie mi, że tak nie jest.

O ile zbieranie znaczków i składanie modeli samolotów jest uważane za fajne hobby to gaming już taki nie jest. Generalnie granie w gry nie jest uważane za coś, co można byłoby podpiąć pod hobby. Bo to przecież zajęcie dla dzieciaków, a te rzekomo nie mają co robić na komputerach. A jeśli już można jakoś zaakceptować gry wideo to tylko u panów, bo przecież oni nigdy nie dorastają. Lecz nawet wtedy za cholerę nie usłyszymy, że jest to hobby. Usłyszymy, ze to etap przejściowy, a dana osoba kiedyś z tego wyrośnie bo praca, rodzina i generalnie życie.

Gdzieś tam przyjęło się, że oglądanie filmów, seriali i gry wideo to tylko coś, co zajmuje tych zanudzonych ludzi. No tych bez jakiegokolwiek życia towarzyskiego. Takie no czasopochłaniacze. Okej, są to czasopochlaniacze, ale gaming to takie samo hobby jak no chociażby pieczenie ciast. Są osoby, które po prostu lubią to robić i tak jak Kaziu wydaje pieniądze na znaczki tak gracz wydaje pieniądze na gry, sprzęt i jest to czymś normalnym, ale niestety nie wszyscy to akceptują, a może nie chcą rozumieć.

Owszem coraz głośniej robi się o e-sporcie, choć tutaj możemy złapać niektórych na zabawnych podsumowaniach. Bo jak coś, co w nazwie ma "sport" może określać rozgrywki gamingowe. Otóż właśnie dlatego znajduję się to "e", bo to nie sport, a e-sport.

Mimo obecnych czasów i ciągłego postępu nadal większa część społeczeństwa na hasło gaming łapie się za głowę. Bo dzisiejsze dzieci nie wychodzą na podwórko, a siedzą przy kompach. Bo Kasie i Asie wolą eksplorować wirtualne światy zamiast eksponować piersi na wiejskich disco. Oczywiście nie chce nikogo tutaj urazić, to tylko przykład. Przykład tego, co według społeczeństwa powinni robić ludzie. Dzieciaki bawić się na podwórku, dziewczyny tylko zdobywać mężów i ewentualnie gotować, a mężowie zarabiać i broń boże nic innego co mogłoby ich od tego odciągnąć.