Zakochałam się

W muzyce.

Chyba każdy doskonale zna to uczucie, jakie towarzyszy nam w momencie, gdy znajdziemy super piosnkę. Taką, która zachęca nas do przejrzenia całego profilu artysty. Taką, dzięki której dodamy 10 nowych plików do naszej playlisty. Taką, którą będziemy sobie nucili pod nosem przez bardzo długi czas.

O muzyce można mówić wiele. Potrafi dopasować się do naszego nastroju. To znaczy, my potrafimy znaleźć odpowiednią melodię, ale nie byłoby takiej możliwości, gdyby nie istniało tak wiele gatunków, tak wielu artystów. Ciągle słyszymy narzekania, że powstaje milion zespołów i wiele z nich ma podobne brzmienie. To jak z filmami, wiele z nich ma wręcz identyczne plakaty czy scenariusze, ale ta godzina filmu kompletnie różni się przekazem. Jedne są mocniejsze, drugie są choć trudno mówić tu o czymś głębokim. Ludzie narzekają na wybór, ale gdyby go nie mieli to byłoby to samo-narzekanie.

Cieszę się, że każdego dnia tak wielu artystów wychodzi na światło dzienne. Przy czym światło dzienne nie oznacza top listę przebojów. Coraz częściej znajduje artystów, którzy choć dużą publiką nie grzeszą to są zaangażowani w muzykę bardziej niż niejeden popularny ktoś, kto trzepie grube pieniądze na swoim wizerunku w biznesie muzycznym.

Zakochać się w muzyce jest łatwo. Łatwiej niż w drugim człowieku i choć może to odważne słowa, to prawdziwe. Poza tym, to jedyna miłość, która w razie zakończenia nie niesie za sobą przykrych konsekwencji, smutku czy żalu. Muzyka jest dokładnie taka jaką potrzebujemy, jest tak długo jak chcemy i zawsze możemy kliknąć stop.


Moja aktualna miłość to twenty one pilots i nie pamiętam już kto mi ich podesłał, ale dziękuję, a wy posłuchajcie sami.