Słodkie kłamstewka czyli serial, który pozytywnie mnie zaskoczył

Sam tytuł nie brzmi zachęcająco, prawda? Z tego samego powodu nie oglądałam serialu choć znajomi polecali. Jednak po obejrzeniu kilku odcinków wpadłam, oglądałam i oglądałam. Dobra to prawda, serial ten nie należy do ambitnych. Z drugiej jednak strony mało który serial do takich należy. Zauważyłam jednak, że z serialami jest podobnie jak z filmami. Gdy obejrzymy jeden ciekawy film pragniemy obejrzeć inny, który nawiązuje choć trochę do tematyki tego pierwszego. Czasem jest to po prostu ten sam gatunek, czasem ten sam aktor, a czasem wątek. Ameryki tym nie odkryłam, jednak muszę przyznać się bo po kilku latach od szkoły średniej naszło mnie na filmy, w których występuje ta szkoła. Oglądam i śmieję się z nastolatków, którzy tak bardzo udają ułożonych dorosłych a z drugiej strony popełniają wszystkie te błędy, które popełniać muszą w tym wieku.

W Pretty Little Lairs (Słodkie kłamstewka) poznajemy cztery z pozoru normalne przyjaciółki. Spencer to ta najambitniejsza i najbardziej ułożona, Hanna to typowa blondynka pochodząca z bogatego domu. Aria to córka nauczycieli więc buntuje się jak może, a Emily to ta interesująca się sportem. Sam moment, w którym wkraczamy w ich życie jest istotny. Jak się okazuję, rok wcześniej była ich piątka, Alison zniknęła. Były trochę mniej ogarnięte (jak się dowiadujemy tego później) i całkowicie kontrolowane przez dziewczynę, której teraz już nie ma. Najzabawniejsze jest jednak to, że wszystkie zgodnie za nią płaczą. Czas i kolejne epizody wkręcają nas w ich świat, świat kłamstw. A co najważniejsze pojawia się tajemnicza postać, która jakby w zastępstwie za Alison chce kontrolować pozostałe dziewczyny. Tajemnicza postać to „A” więc nic dziwnego, że pierwszą podejrzaną osobą jest po prostu zaginiona dziewczyna.

Ich tęsknota za koleżanką jest czymś dość niezrozumiałym biorąc pod uwagę, jakie pranie mózgu im urządzała. One same starały się zapomnieć o tym co złe przez wzgląd na jej śmierć? Całe szczęście nie trwało to krótko. Zarówno ta tęsknota jak i jej śmierć i właściwie dopiero zaczyna się cała wciągająca zabawa. Szkoła jakby znika na dalszy plan a na pierwszy wchodzi policja, która od tego momentu często dziewczyny przesłuchuje. Obojętnie czy ginie sąsiad czy koleżanka – koleżanki. To wręcz zabawne jak w tym wszystkim dziewczyny zostały dowartościowane i wydawały się być zadowolone z tego jak się sprawy mają.

Serial ma wiele niedociągnięć. Nie jest to coś wielkiego i ambitnego, jak już w sumie wspomniałam. Jednak zawiera wszystko to co powinien zawierać serial. Wciąga nas w swój świat i sprawia, że z ciekawości sięgamy po przysłowiowy jeszcze jeden odcinek niezależnie od pory dnia i nocy. Twórcy postanowili pójść krok dalej tworząc serial „Ravenswood”, który okazał się klapą. Całe szczęście klapa ta obeszła się bez wygwizdania głównego serialu.

Już na drugim sezonie aż chce się dokonać większych analiz, analiz na temat zgodności faktów. Nie wiem, może tylko ja tak mam, że doszukuje się takich dość nieistotnych szczegółów w luźnych czasopochłaniaczach. Jednak trzeci i czwarty sezon tylko udowadniają, że fabuła każdego kolejnego sezonu powstaje od tak w zależności od popularności produkcji i mam wrażenie, że na kolanie. Fakt ten może jest powodem, dla którego serial pozornie beznadziejny okazał się być czymś co można umieścić w luźnej topce seriali o nastolatkach?

Obecnie musimy poczekać na zakończenie tego „wielkiego dzieła”, przez popularność serialu twórcy postanowili dokręcić jeszcze 10 odcinków, które wreszcie mają za zadanie zgrabnie i zabawnie jak to przystało na ten serial zakończyć przygody pięciu przyjaciółek. Ciekawi mnie jak to wszystko będzie wyglądać, nie wiem czy powinniśmy oczekiwać typowego happy endu? Czy raczej czegoś straszniejszego. Bądź co bądź twórcy mocno angażowali się tworząc unikatowe epizody z okazji chociażby Halloweenu czy Bożego Narodzenia więc takie już ostatnie-ostatnie odcinki muszą być czymś niezwykłym. Czymś, co sprawi, że przez kolejny miesiąc będziemy cierpieć na typowy kac po-serialowy. No wiecie, to stan w którym nie potrafimy wyjść z jednego świata by poznać drugi.. W każdym razie po zakończeniu możecie się spodziewać kolejnego postu na temat tego serialu, tym bardziej będzie to jeszcze większe podsumowanie plus ocena, której teraz jeszcze nie potrafię dać.