Kolekcjonerka Assassin’s Creed® Origins za 3 249 złotych

Czyli Ubisoft i jego ciekawe podejście do tworzenia unikatów.

Generalnie to zdaję sobie sprawę, że posiadanie czegoś legendarnego wiążę się z dodatkową satysfakcją. No w sumie mi taką przyniosła nawet koszulka sygnowana logiem gry.  Tego jednak nie jest w stanie pojąć każda osoba, ale w większości fani gier mają coś takiego, że wolą pudełkowe wersje od cyfrowych i z chęcią dopłacą by była jeszcze dodatkowo figurka czy inny bajer. Teraz jednak pojawia się pytanie, czy gra jest warta trzech tysięcy? Inaczej, czy unikatowa figurka sprawi, że wydamy nie małe pieniądze na ładny przycisk do papieru?

Tak czy inaczej, w tym momencie aż nasuwa się edycja specjalna gry, którą zainteresowałam się jakiś czas temu. Mam tu na myśli Dying Light i jego szaloną edycję za 1 500 000 złotych.  Owszem, duży przeskok cenowy, ale rzeczywiście można zauważyć gołym okiem, że ta wersja kolekcjonerka jest legendarna. Co w przypadku, kiedy edycja kolekcjonerska zwykła, a legendarna różni się.. cyferką na spodzie? Czy jest to inwestycja?

Przejdźmy do rzeczy, na pierwszy ogień legendarna wersja kolekcjonerska DAWN OF THE CREED za wspomniane  3 249 złotych. Ogólnie tych zestawów będzie dokładnie 999 sztuk. Nie więcej i nie mniej.

W edycji tej dostaniemy: bardzo szczegółową figurkę Bayeka i Senu wykonaną z żywicy. Każda figurka będzie od spodu numerowana od 1 do 999(Ten sam patent wykorzystano przy edycji specjalnej PS4, która została wykonana na okrągłą rocznicę);  certyfikat autentyczności; ładny STEELBOOK; amulet Bayeka również wykonany z żywicy; unikatowe litografie; grę; przepustkę sezonową; mapę świata i kilka gadżetów powszechnie spotykanych w edycjach specjalnych gier (ścieżka dźwiękowa, album z grafikami, grafiki i cyfrowy pakiet do gry).

Na drugi ogień edycja kolekcjonerska- lecz już nie legendarna- DAWN OF THE CREED za dokładnie 649,90 złotych.

Ta wersja różni się pudełkiem oraz figurką, która już nie jest tak szczegółowa jak to było w pierwszej edycji i nie posiada numeracji. Ciekawa jestem pierwszego porównania, które prędzej czy później pojawi się w internecie. Oczywiście porównania figurek, bo może wtedy rzeczywiście będzie można dostrzec prawdziwą różnicę.

No i edycja kolekcjonerska dla biedniejszych, bo za jedynie 489,90 złotych.  Tutaj już nawet nie mamy DAWN OF THE CREED bo jest tylko GODS EDITION.

A w tej edycji znajdziemy również grę z pakietem deluxe, dodatkową misję.. ale już nie znajdziemy sezonowej przepustki. Dodatkowo jest figurka mniejsza i zapewne o wiele mniej szczegółowa(bo jakże). Nie mamy również steelbooka, a pudełko jest nieco innych kolorów niż te, które można zobaczyć wyżej.

Różnica jest widoczna, owszem. Tylko szkoda, że wersja za trzy tysiące nie dodaje czegoś naprawdę legendarnego, czegoś unikatowego i niespotykanego. W tych wszystkich wersjach kolekcjonerskich pojawiają się podobne przedmioty. Naprawdę szkoda, że cenią sobie tak bardzo brak pomysłowości. Ja przypominam sobie bogatsze dodatki przy tego typu edycjach kolekcjonerskich i kosztowały bardziej przyzwoicie.