Lady Bird

Ten z pozoru film dla nastolatków jest czymś więcej. A perypetie szalonej i zdesperowanej Lady Bird mają głębszy przekaz. Sama byłam w szoku, ale taka jest prawda. Nie bez powodu produkcja ta znalazła się w nominacjach do najważniejszej nagrody światowej kinematografii. 

Życie nastolatka do łatwych nie należy, przynajmniej tak wydaję się każdemu w tym wieku. Tak naprawdę wszystkie poważne problemy przychodzą gdy kończy się naście..

Jednak wracamy do filmu. Produkcja przedstawia rok z życia Christine, dziewczyny zbuntowanej. Obwiniającej swoją rodzinę za swoje niepowodzenia. Na tym właśnie polega ów bunt w tym wieku. W każdym razie bohaterka nienawidzi swojego imienia, swojego życia.. Próbując je zmienić zmusza wszystkich, by zwracali się do niej „Lady Bird” co więcej udaje, że mieszka w najpiękniejszym domu na osiedlu. Udaje kogoś kim nie jest bo myśli, że wejście do szkolnej elity uchroni ją przed losem bycia przeciętną. Ten sposób na akceptacje rówieśników jest dobrze znany. Co z tego miała? Kilka zawodów miłosnych, jednak w porę pojmuje co jest najważniejsze w życiu.

Oglądając film możemy na nowo przenieść się do czasów liceum. Czasów niepewności, pierwszych miłości i wyborów. Co dalej, gdzie się uczyć i czy nadal udawać, że rodzina chce dla nas najgorzej.

Genialna rola Saoirse Ronan, która po prostu jest jedyna w swoim rodzaju. Pomimo upływających lat nadal może grać nastolatkę, a na dodatek ma talent. To już jej kolejna tak dobra rola, dziewczyna jeszcze nieraz zabłyszczy na dużym ekranie, mam przynajmniej taką nadzieję.

Przed obejrzeniem filmu miałam wrażenie, że jest to typowe kino dla nastolatków. Takie, w którym nieistotne problemy są wyolbrzymione jak tylko się da, w którym nikt poza nastolatkiem/nastolatką w głównej roli nie zagra ani przeciętnie ani ponad przeciętnie. Jednak i tutaj się myliłam, Laurie Metcalf w roli matki Lady Bird spisała się niesamowicie. Nikt nie mówił, że relacje z córką są łatwe i nikt nie mówił, że te przedstawione w tym filmie będą tak mocne.

Scenariusz i dobrzy aktorzy tworzą fajny spójny film, który mimo prymitywnego z pozoru tematu wywołał niemałą burzę wśród fanów kina. Dialogi są tak wiarygodne, że mamy wrażenie jakbyśmy sami żyli wśród bohaterów. Takiej szczerości potrzeba w naszej bibliotece filmowej i fajnie, że ostatnio coraz więcej twórców to dostrzega. A reżyserski debiut Grety Gerwig, którą mogliśmy oglądać w roli aktorki będzie czymś więcej niż jednym szczerym filmem.