Kiedy samobójstwo to dopiero początek – 2 sezon Trzynastu powodów

Trzynaście powodów to serial, który powinien obejrzeć każdy, niezależnie od wieku. Wywarł na mnie wrażenie, jednak ogromnym szokiem okazał się fakt, że historia ta nie kończy się na pierwszym sezonie. Tak rzadko chcemy kończyć coś co po prostu jest dobre, tylko żeby z czegoś dobrego nie zrobili czegoś przeciętnego. Rozumiecie?

No więc sprawa wydawałaby się zakończona, przynajmniej tak myśleliśmy w jednym konkretnym momencie. Z jakiegoś jednak powodu twórcy nie postawili na zakończenie tak spójnej historii, nie. Musieli jeszcze coś z tego zrobić i co z tego wyjdzie? Przekonamy się już 18 maja, więc czekam ja i czekacie wy. Zapytacie się czemu skoro tak bardzo jestem na „nie”. Odpowiedź jest prosta – z ciekawości. Zastanawia mnie w jaki sposób można wałkować jedno samobójstwo, co więcej jak daleko posunąć mogła się osoba, która odgrywa główną rolę pomimo faktu, że już nie żyje.

Opcji jest kilka, jedną z nich jest jeszcze większa retrospekcja niż była. Pytanie tylko czy powrót do sytuacji z jeszcze większą lupą do dopatrywania się szczegółów to nie jest pomysł na zrażenie widzów? Otóż zapewne będzie to przeplatane aktualnymi wydarzeniami czyli sprawą w sądzie. Jak wiele nieszczęścia wyjdzie na światło dzienne i czy wszystko skończy się na jednym samobójstwie? To chyba jest najważniejsze pytanie, jakie powinniśmy sobie zadać parząc herbatę do maratonu serialu, jaki odbędziemy za kilka dni. Bo oczywiście trzeba to obejrzeć jednym ciągiem tak jak pierwszy sezon.

Dla przypomnienia tylko dorzucam odnośnik do wpisu na temat pierwszego sezonu, który totalnie wstrząsnął mną jak i właściwie wszystkimi odbiorcami. No bo jak to, każdy wie ile samobójstw występuje codziennie na świecie, ale mało kto wie że przyczyna może być złożona, a nie tylko jako efekt nastroju nastolatka czy osoby niespełna myślącej.

Hannah Baker jesteśmy gotowi, ciekawe tylko czy Clay Jensen tak samo. Trzynaście powodów po raz drugi.